Ta strona używa plików cookies. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookies. Dowiedz się więcej.

[X] Zamknij

Odeszli od nas

Marek Karewicz „Chłopiec grający playboya, dusza towarzystwa, oryginał. Tak naprawdę nigdy nie wydoroślał, nie dogonił własnej pozycji artystycznej, pozostał enfant terrible. W światowym rankingu artystów fotografii tkwi na szczytach, zapisał historię światowego jazzu kilku dekad, fotografował gigantów. Miles Davis z portretem zrobionym przez Karewicza objechał pół świata, pozwolił umieścić to zdjęcie na nowojorskim Times Square”. To słowa Krystyny Gucewicz, która Markowi Karewiczowi poświęciła w swej nowej książki kilka stron. Karewicz zmarł 22 czerwca br. po długiej chorobie. Członkiem Sekcji L – Autorów Prac Fotograficznych był od 1967 roku. Był fotografem, ale i muzykiem, dziennikarzem muzycznym i animatorem jazzu. A może odwrotnie – wielkim promotorem muzyki, to przede wszystkim, którą rejestrował okiem swej kamery. Franciszek Walicki, zwany „ojcem chrzestnym” nadwiślańskiego rocka, pisał o Karewiczu: „Marek zawsze był tam, gdzie jęczały gitary, bas wypruwał wnętrzności, a perkusja wyznaczała rytm serca. Był częścią polskiego rock’n’rolla, jego kronikarzem i sumieniem”. Warszawiak z urodzenia, jako młody chłopak próbował gry na trąbce i kontrabasie w jazzowych kapelach. Podobno to Leopold Tyrmand, inny propagator jazzu, postać w historii tego gatunku legendarna, przekonał Karewicza do fotografowania koncertujących muzyków. Jak po latach wspominał sam artysta, wśród 2 milionów (!) negatywów, jakie zebrał w swym archiwum, były portrety wszystkich sław jazzu – prócz Louisa Armstronga. W pewnym okresie jego zdjęcia ilustrowały niemal każdą okładkę albumu jazzowego czy rockowego, jakie wydawano w Polsce, w tym uważane dziś za kanoniczne Astigmatic Komedy i Blues Breakoutu. Jego dorobek graficzny obejmuje 1500 (wedle innych rachunków – nawet 2000) okładek i plakatów. Był człowiekiem ogromnie towarzyskim, kontaktowym, z ogromnym poczuciem humoru, wielkim facecjonistą i wspaniałym narratorem anegdot i historyjek. Opowiadał je chętnie w warszawskim klubie jazzowym Tygmont, którego był pomysłodawcą, na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach, podczas spotkań przy kawie i w czasie podróży. A miał o czym – i o kim – opowiadać, dwa miliony negatywów to dowód nader przekonujący. Słowom dodawał obraz. Mądrze podkreślił to Jacek Szubrycht: „Rzadko myślimy o takich ludziach jak Karewicz, nie doceniamy ich pracy. Modlimy się do rozkraczonych gitarzystów, wzdychamy do pieśniarek, podziwiamy pieśniarzy. I nie dostrzegamy tego, kto odmalował nam tak pięknie wizerunki naszych świętych, kto je oprawił w złocone ramy”. Innych wynosimy dziś na ołtarze, ale wizerunki Marka Karewicza mają tam stałe miejsce. [gs]
Joanna Kulmowa Twórczyni wszechstronna: poetka, pisarka, tłumaczka, librecistka, autorka testów piosenek, sztuk teatralnych i słuchowisk, psalmów responsoryjnych, reżyserka i aktorka, Joanna Kulmowa zmarła 17 czerwca br. Miała 90 lat. Od 1952 roku należała do Sekcji D – Autorów Utworów Literackich Małych Form naszego Stowarzyszenia. Urodziła się 25 marca 1928 roku w Łodzi. Po wojnie zaczęła studiować historię na Uniwersytecie Łódzkim, wkrótce jednak przeniosła się na studia aktorskie. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną, Telewizyjną i Filmową w Łodzi oraz reżyserię w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. Pracowała jako reżyser w teatrach w Łodzi, Poznaniu i Koszalinie. W 1955 roku objęła stanowisko redaktora działu teatralnego w wydawnictwie Nasza Księgarnia. W latach 1962-1963 pełniła funkcję kierownika literackiego w Teatrze Wybrzeże. Od 1961 do lat 90. mieszkała w Strumianach pod Stargardem Szczecińskim, w Puszczy Goleniowskiej, gdzie wraz z mężem, kompozytorem i filozofem Janem Kulmą, organizowała spotkania literackie, uczestnicząc czynnie w życiu kulturalnym lokalnej społeczności. Jako reżyser współpracowała z telewizją. W 1960 roku wspólnie ze Stefanem Sutkowskim i z mężem założyła Scenę̨ Kameralną Filharmonii Narodowej, późniejszą̨ Warszawską Operę̨ Kameralną, z którą̨ współpracowała do 1974 roku. Pod koniec lat 70. podjęła współpracę ze środowiskami opozycyjnymi. Publikowała wiersze w drugoobiegowym „Zapisie”, „Pulsie”, „Jedności” i „Obrazie”. Jest autorką wiersza Chwała, krzepiącego strajkujących pracowników Zarządu Portu Szczecin. Jako poetka debiutowała – pod panieńskim nazwiskiem Cichocka – w 1945 roku utworem dla dzieci Historyjka cała, jak muszka w polewie pływała. Jako prozaik opublikowała m.in. pełne poetyckiej fantazji, metaforyczne powieści Wio, Leokadio! i Stacja Nigdy w życiu, w których dzieliła się refleksjami nad ludzką egzystencją oraz kształtem współczesnego świata. W 1984 roku wydała tom Serce jak złoty gołąb, stanowiący próbę stworzenia nowego typu baśni metaforycznej dla dzieci. Jej dorobek obejmuje 30 tomów wierszy i pięć tomów prozy, kilkadziesiąt słuchowisk radiowych i utworów scenicznych. Jej ostatni tom poetycki, Jeszcze 37 wierszy, ukazał się w 2017 roku. Zamykał go wiersz Wszystko z krótkim, mimo wszystko optymistycznym dialogiem: „Co starucho? Żyje się? / Nie wiem. / Pisze się”. W 2008 roku otrzymała złoty medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W 2012 roku została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla kultury polskiej oraz za osiągnięcia w pracy twórczej i artystycznej. W 2013 roku władze stolicy przyznały jej prestiżową Nagrodę Literacką m.st. Warszawy 2013 w kategorii „warszawski twórca” za całokształt osiągnięć. Od 2017 roku była członkiem honorowym naszego Stowarzyszenia. W marcu tego roku otrzymała Nagrodę 100-lecia ZAiKS-u.
ZAiKS Teatr
test
test