Tacy sami
Gigantyczna nadprodukcja „gwiazd” i nowych zjawisk, a przy tym deficyt autentycznych przebojów sprawiły, że czujemy się zagubieni. Istnieje jednak wciąż zespół, którego hity zna każdy, od nestora po oseska. Obchodzący w tym roku 45-lecie działalności Lady Pank ma na koncie co najmniej czterdzieści pięć evergreenów, które weszły na stałe do kanonu rodzimej muzyki popularnej,
Lady Pank to pokoleniowa historia. Koncerty grupy, a jest to wciąż zespół zdecydowanie koncertowy, nadal wyglądają imponująco. Uczestniczą w nich rodzice z dzieciakami, a te dzieciaki całkiem już wyrośnięte, przychodzą ze swoimi pociechami. Do rzewnego szlagwortu „Muzyka łączy pokolenia” dodałbym własny – „Lady Pank łączy”.
Dekady grania, krótkie przerwy, coraz rzadsze konflikty, liczni muzycy, którzy przewinęli się przez skład kapeli (z zespołem pracowali m.in. Edmund Stasiak, Paweł Mścisławski, Jarosław Szlagowski, Wiesław Gola czy Konstanty Joriadis), wreszcie trzy nazwiska główne, podstawowe, bez których legenda Lady Pank nie byłaby możliwa: Jan Borysewicz, Janusz Panasewicz – gitarzysta, kompozytor oraz charyzmatyczny wokalista, wreszcie współzałożyciel zespołu i autor większości tekstów napisanych dla Lady Pank – Andrzej Mogielnicki. Razem przetrwali lata trudniejsze, czasy transformacji, wewnętrzne spory i trudności rynkowe, przetrwali wszystko.
Lady Pank to dzisiaj instytucja, bez której nie sposób wyobrazić sobie polskiego rocka. Poważni panowie, doświadczeni, zdystansowani, ale jednak wciąż z tym samym rock’n’rollowym zadziorem, z niezmiennym powerem.
Dzisiejsze gwiazdy popu i rocka znamy przede wszystkim z aktywności medialnej albo z coverów. Tymczasem Lady Pank mógłby spokojnie ułożyć kilkugodzinny set zbudowany wyłącznie z hitów, które wszyscy znają na pamięć – Mniej niż zero, Zamki na piasku, Kryzysowa narzeczona, Sztuka latania, Fabryka małp, Tańcz, głupia, tańcz, Vademecum skauta, Mała Lady Punk, Tacy sami, Zostawcie Titanica, To co mam, Minus 10 w Rio, Marchewkowe pole, Wciąż bardziej obcy, Zawsze tam, gdzie ty, Na co komu dziś, Byś imię miał.

Kariera Lady Pank to również opowieść o czasach. Lata 80. – komuna, stan wojenny, wielka smuta – a jednak młodzi ludzie szmuglowali nie wiadomo skąd płyty, kasety magnetofonowe, słuchali listy Trójki, chodzili na koncerty. Buntownicy z tamtych lat – w muzyce, w kinie, w literaturze – byli niedoskonałymi wzorcami. Rockowa fala z lat 80., z Lady Pank, Maanamem, Lombardem na czele, a następnie z ostrzejszą sceną „jarocińską”, dawała schronienie. Nasi idole byli młodzi, zadziorni, impulsywni, robili wrażenie. Podobnie jak muzyka, image, dezynwoltura.
Lady Pank powstał we Wrocławiu w 1981 roku. Założycielami formacji byli rozchwytywany wówczas młody gitarzysta i kompozytor Jan Borysewicz oraz autor tekstów Andrzej Mogielnicki.
Kiedy Borysewicz odszedł z Budki Suflera, zaangażowany był w wiele projektów muzycznych. Nagrywając w Krakowie, w Teatrze STU, płytę „Układy” dla Izabelli Trojanowskiej, zarejestrował pierwszy, historyczny numer Mała Lady Punk (oczywiście do tekstu Mogielnickiego). Tak narodziła się legenda.
Pierwszy singiel formacji, Mała Lady Punk / Minus 10 w Rio, ukazał się na początku 1982 roku, w tym samym czasie do formacji dołączył Janusz Panasewicz.
I właśnie pierwszy hit dał nazwę zespołowi. „Punk” zamieniono na „Pank”, „Lady” pozostała bez zmian.
Debiutancka płyta zespołu, „Lady Pank” z 1983 roku, była bestsellerem. To zdumiewający album. Niemal wszystkie utwory z tej płyty stały się przebojami. Były prezentowane w rozgłośniach radiowych, zdobywały listy przebojów, a sam zespół promował je na niezliczonej liczbie koncertów (w 1983 roku wystąpił podobno 360 razy).
Ale historia formacji to również ciemne strony ówczesnych karier. Kłopoty wizerunkowe związane ze skandalem obyczajowym z udziałem Borysewicza, nieudany podbój USA, nie do końca spełnione kariery solowe, a po transformacji ustrojowej ponowne szukanie tożsamości zespołu w nowych czasach.
„Polscy Rolling Stonesi” flirtowali z wieloma gatunkami. Bazą był rock’n’roll, ale zespół potrafił twórczo czerpać ze wszystkich gatunków muzycznych. Fascynowali się heavy metalem z drugiej połowy lat 80., muzyką The Police czy Van Halen, ale i amerykańskim rapem, w tekstach (nie tylko Mogielnickiego, ale także Marka Dutkiewicza, Jacka Cygana, Jacka Skubikowskiego, Bogdana Olewicza czy samego Panasewicza) często pojawiały się akcenty aluzyjne, quasi-polityczne, obyczajowe.
Lady Pank wielokrotnie flirtował z kinem: stworzyli kultową muzykę do filmu animowanego O dwóch takich, co ukradli księżyc, Jan Borysewicz samodzielnie skomponował muzykę do kilku fabuł i spektakli telewizyjnych, a Panasewicz zagrał jedną z głównych ról w filmie Nic Doroty Kędzierzawskiej. W 2026 roku w streamingu pojawi się pierwsza, wyprodukowana przez Netflixa, filmowa biografia formacji. Film opowiadający przede wszystkim o Janie Borysewiczu reżyseruje Kristoffer Rus, autorami scenariusza są Wiktor Piątkowski i Joanna Kozłowska, a w rolach głównych zobaczymy Mikołaja Bukrewicza, Huberta Miłkowskiego, Krzysztofa Oleksyna, Mikołaja Matczaka oraz Marcela Barrę.
Tymczasem świetnie przyjęta najnowsza płyta zespołu, „LP 45”, jest najlepszym dowodem żywotności kapeli. Zamiast odcinać jubileuszowe kupony, Lady Pank przygotował nowy materiał, promowany przez przebojowe, znane z radiowych anten hity w rodzaju Obok czy Kalifornii.
Gitara Borysewicza, wokal Panasewicza, wybitne teksty Mogielnickiego. Czas zatoczył czterdziestopięcioletnie koło. Vademecum skauta to dzisiaj Vademecum (wiecznie młodego) rock’n’rolla.