Piotr Bakal, 70. urodziny

Piotr Majewski
12.09.2025

Sztuka bez retuszu


W jednej ze swych ballad deklaruje dużą otwartość i niemal sybaryckie podejście do smakowania życia i kontaktów z ludźmi: „Ja kocham pokój, przyjaźń, dobre wino, chciałbym z wszystkimi ludźmi w zgodzie żyć”. Piękne to życzenie, życie uczy jednak, że nie zawsze taka postawa jest możliwa, a forsowanie jej wbrew temu, co oferuje nam realny świat, może czasem kosztować nazbyt wiele.

Piotr Bakal – artysta, bard, poeta, człowiek, w którego życiu muzyka obecna była od zawsze – najpierw za sprawą parających się zawodowo muzyką rodziców, później z powodu młodzieńczej fascynacji nastrojem panującym przy ogniskowych bajaniach z gitarą. Jest niemal pewne, że wtedy odkrył moc frazy muzycznej, w której odnalazł najlepsze dopełnienie swojej potrzeby opowiadania i opisywania świata.

Studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim to czas, który w pełni ukształtował jego artystyczną duszę. Jak każdy młody człowiek rozpoczynający „studenckie życie”, bez reszty zachłysnął się jego barwnością i nieskrępowaniem. Będąca zupełnym przeciwieństwem wówczas obowiązującej – oficjalnej, mającej ludyczno-masowy charakter – kultura studencka rozbudzała wyobraźnię. Wciągała bez reszty, wabiąc różnorodnością i wolnością. Każdy, kto miał coś twórczego do zaoferowania, mógł odnaleźć w niej swoje miejsce i przestrzeń do realizacji. Złota era klubów, teatrzyków i kabaretów opisywała w każdy możliwy stylistycznie i gatunkowo sposób studenckie życie kulturalne. Wystarczyło chcieć.

Dla Piotra piosenka autorska stała się niejako naturalną przestrzenią prezentowania własnych przemyśleń i emocji. W grudniu 1976 roku zdecydował się na swój pierwszy występ w konkursie poetycko-muzycznym. Był to Warszawski Jarmark Piosenki – impreza organizowana przez klub Riwiera-Remont. Co prawda nie zdobył tam wtedy żadnej nagrody, ale sam udział w konkursie wydawał się być bardzo satysfakcjonującym zdarzeniem w karierze rozpoczynającego dopiero swą artystyczną wędrówkę twórcy, a możliwość zaistnienia wśród gwiazd i legend piosenki autorskiej była najcenniejszym spełnieniem. Dość powiedzieć, że Bakal poznał wtedy osobiście m.in. Jacka Kaczmarskiego.

fot. Andrzej Rybczyński / PAP
fot. Andrzej Rybczyński / PAP

Już niecały rok później zostaje szefem Studia Piosenki właśnie reaktywowanego klubu Hybrydy. Tam nieprzeparta chęć zrealizowania swoich – nie tylko artystycznych – planów i idei pozwoliła mu wyzwolić w sobie talenty organizatorskie. Kto wie, może dlatego, że wyzwania te traktował także jako inny rodzaj twórczości. Tak doprowadził do powstania istniejącego do dziś i cieszącego się niesłabnącą estymą Festiwalu Bardów OPPA – miejsca spotkań artystów, którzy swą twórczością najpełniej wyrażają autorski i osobisty przekaz prezentowanego dzieła, zarówno w warstwie poetycko-słownej, jak i muzycznej i wykonawczej. Sztuki niezwykle trudnej, ale i bardzo pożądanej, sztuki pełnej emocji, nieretuszowanych wzruszeń, treści, które inspirują i skłaniają do refleksji.

Ze sztuką skłaniającą do zadumy nie zawsze i nie wszystkim było po drodze. Piosenka autorska często traktowana była i jest jako przejaw sztuki „niszowej”. Niegdyś to, o czym śpiewano, nie było popularne z powodów politycznych, teraz – media głównego nurtu niechętnie sięgają po taki repertuar z powodów komercyjnych.

Nigdy nie godząc się na tę bezrozumną ucieczkę w kulturowy niebyt, Piotr Bakal niezmiennie przez wiele lat promował „słowo śpiewane”. Nie tylko na estradzie. Także w swoich audycjach w Polskim Radiu, w których przekonywał szeroką publiczność do wsłuchania się w przekaz najpełniej ukazujący duszę artysty, wyrażony jego własnymi doświadczeniami, przekonaniami i osobowością. Zawsze wierzył w to, że jest wśród nas wystarczająco kreatywna i sprawcza grupa ludzi, którym ta twórczość jest potrzebna, wystarczy do nich dotrzeć:

Czy mnie słyszysz
ty, co kucasz razem ze mną w naszej niszy
Trzeba powstać, razem walnąć o sklepienie
a sklepienie wnet okaże się złudzeniem.

Drogi Piotrze, przygotowując się do świętowania twojego godnego szacunku jubileuszu, sięgnąłem po twój autorski album „Było, co było”, którym przed pięciu laty postanowiłeś spiąć klamrą przemyśleń i podsumowań swoje 65. urodziny. Swoisty katalog drogowskazów moralnych, które zawsze przepełniały twoją twórczość. Umiłowanie wolności, otwartość, tolerancja, wyrozumiałość, niepodważalne prawdy i wartości, o których świadczyłeś swoimi życiowymi decyzjami i śpiewanymi na estradzie balladami.

#Piotr Bakal
#Artykuł z kwartalnika