Michał Lorenc, 70. urodziny

Łukasz Siemiński
12.09.2025

Więcej niż muzyczne tło

To jest najwyższa półka muzyki filmowej, soundtrack zasługujący na Oscara” – podkreślają jedni. „Ta nagroda nie dorasta mu do pięt” – ironicznie ripostują drudzy. „Mistrzostwo świata”, „Arcydzieło!” – dodają kolejni.

Komentarze pod fragmentami ścieżki dźwiękowej do Psów na YouTubie nie pozostawiają wątpliwości, jak internauci oceniają tę muzykę. A trzeba pamiętać, że pierwsza część trylogii Władysława Pasikowskiego ukazała się w 1992 roku, kiedy Michał Lorenc był już cenionym twórcą.

Zarówno dynamiczna, folkowa gitara w utworze Ucieczka, jak i melancholijna, jazzowa trąbka w Kołysance to do dziś jedne z najbardziej rozpoznawalnych motywów w polskiej kinematografii. Ich autorem jest człowiek, który formalnie nie posiada muzycznego wykształcenia.

Urodzony 5 października 1955 roku w Warszawie Michał Lorenc miał zostać adwokatem. Zamiast studiowania kodeksów wybrał gitarę i twórczą wolność. Uciekł z domu i osiadł w Bieszczadach – najpierw jako kierownik bazy noclegowej, a następnie członek Wolnej Grupy Bukowina. „Dziś to wszystko wygląda bardzo kolorowo, ale ten mechanizm był prosty. Z przygnębiającej rzeczywistości komuny uciekaliśmy w rozmaite nisze, zakamarki, w teatry amatorskie i awangardowe, w poezję, piosenkę studencką. A jednocześnie występ w telewizji był marzeniem i kiedy Wolna Grupa Bukowina się pokazała, to był szał” – wspominał na łamach „Rzeczpospolitej” w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

W Bieszczadach poznał nie tylko Wojciecha Belona, ale też Korę i Marka Jackowskich czy Jacka Kleyffa. I to właśnie współtwórca Salonu Niezależnych zaproponował mu współpracę z Maciejem Zembatym, a konkretnie pisanie piosenek do legendarnej Trójkowej audycji „Zgryz”.

fot. Ireneusz Sobieszczuk / PAP
fot. Ireneusz Sobieszczuk / PAP

Jako autor muzyki do żywego obrazu zadebiutował pod koniec lat 70. – jego kompozycje pojawiły się w serialu Przyjaciele Andrzeja Kostenki. Sukces, uznanie, rozgłos i nagrody przyszły wraz z 300 milami do nieba Macieja Dejczera. Z tym reżyserem współpracował jeszcze później przy Bandycie – za muzykę do tego filmu otrzymał w 1997 roku nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Łącznie Złote Lwy za muzykę odbierał pięć razy. A to tylko wyimek wyróżnień, wśród których jest też Order Orła Białego za zasługi dla kultury.

Współpracował z wieloma reżyserami – poza wspomnianymi Dejczerem i Pasikowskim, również z Filipem Bajonem, Januszem Morgensternem, Antonim Krauzem, Jerzym Skolimowskim, Janem Jakubem Kolskim czy Dorotą Kędzierzawską. W połowie lat 90. miał również krótką przygodę z Hollywood, gdzie m.in. napisał muzykę do filmu Krew i wino z Jackiem Nicholsonem, Jennifer Lopez i Michaelem Caine’em.

Skomponował ścieżki dźwiękowe do niemal dwustu filmów, seriali i spektakli. Na swoim koncie ma też książki dla dzieci, w tym Opowieści czerwcowe uznane za Debiut Roku 1977.

Kompozycje Lorenca to coś więcej niż muzyczne tło. I to niezależnie od skali projektu. Pozostaje wierny swojej filozofii, w której muzyka pełni służebną rolę wobec filmu. Jak powtarza: bodźcem do napisania pierwszej nuty zawsze jest filmowy obraz.

#Michał Lorenc
#Artykuł z kwartalnika