Nasze drogi zawodowe przecinały się wielokrotnie. Do ZAiKS-u wstąpiliśmy mniej więcej w tym samym czasie, pod koniec lat 70. ubiegłego wieku.
Z pewnego dystansu, z podziwem obserwowałem aktywność Janusza na różnych polach: jednocześnie był fotografem, wydawcą, pracownikiem naukowym i wykładowcą akademickim, szefem Związku Artystów Fotografików, ale przede wszystkim aktywnie działał w ZAiKS-ie. Najpierw został wybrany przewodniczącym Sekcji Autorów Dzieł Fotograficznych i jednocześnie c złonkiem Z arządu Stowarzyszenia. A ponieważ Janusz ma wspaniałą umiejętność zjednywania sobie ludzi, umie ich słuchać i z nimi rozmawiać, a do tego rozumie problemy środowiska twórców i zna specyfikę działania ZAiKS-u, trzykrotnie na Walnych Zgromadzeniach Delegatów Stowarzyszenia został wybierany na przewodniczącego Zarządu. Funkcję prezesa pełnił przez prawie 13 lat. Były to najdłuższe kadencje w ponad stuletniej historii Z AiKS-u. A był to okres tr udnych decyzji i zmian między innymi związanych z pandemią czy organizacją 100-lecia naszego Stowarzyszenia. W dowód uznania za działalność na rzecz Stowarzyszenia przyznany mu został t ytuł członka honorowego ZAiKS-u. Za zasługi d la polskiej kultury otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, a ostatnio Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
To nie sztuka przeżyć 75 lat. Sam już mam to za sobą. Sztuką jest osiągnięcie na tym etapie życia statusu człowieka spełnionego. Tak powinien czuć się Janusz Fogler, choć pewnie on sam jeszcze się nad tym nie zastanawiał, bo na razie nie ma powodu, by oglądać się za siebie.
Janusz to człowiek renesansu, instytucja. Jego droga zawodowa jest niesłychanie bogata. Był dziennikarzem i fotoreporterem dokumentującym najbardziej egzotyczne miejsca na świecie, był wydawcą, dyrektorem i redaktorem naczelnym Wydawnictw Artystycznych i Filmowych i Oficyny Wydawniczej AURIGA, prezesem CHZ Ars Polona, Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, Związku Polskich Artystów Fotografików oraz wiceprezesem Polskiej Izby Książki. Był współtwórcą kultowego magazynu fotograficznego „6x9”, a także Wyższej Szkoły Sztuk Wizualnych i Nowych Mediów. Wykładał na uczelniach artystycznych Warszawy i Łodzi m.in. w Katedrze Fotografii i Realizacji Obrazu warszawskiej ASP, gdzie powierzono mu stanowisko dziekana Wydziału Sztuki Mediów i Scenografii tej uczelni. W lutym 2011 prezydent RP nadał mu tytuł profesora sztuk plastycznych.
Twórczość fotograficzna Janusza została doceniona. W 1987 roku został wybrany do wyłonionej przez Amerykanów i Rosjan grupy 100 najlepszych fotoreporterów świata. Publikował swoje prace w USA, Japonii, Niemczech, Szwajcarii, Francji, Rosji i Wielkiej Brytanii. Jest autorem dziesięciu książek, blisko sto zilustrował własnymi zdjęciami – w tym dzieła m.in. Ryszarda Kapuścińskiego, Olgierda Budrewicza, Edwarda Karłowicza, Zbigniewa Brzezińskiego czy Ryszarda Badowskiego. Co najmniej dwa albumy – wydane przez PWN Tajemnice Bajkału oraz Odległa Rosja – to zdaniem krytyki pozycje wybitne. Pierwsza z nich otrzymała Nagrodę Literacką i wyróżnienie za zdjęcia, druga zaś została laureatką kilku nagród, w tym Nagrody Wydawców, oraz otrzymała tytuł Najpiękniejszej Książki.
Być jak Janusz Fogler to dobry cel na ambitne życie, ale osiągalny tylko dla nielicznych.
Janusz w dalszym ciągu ma niezaspokojoną potrzebę działania.
Tak trzymaj, Profesorze, Prezesie, Mistrzu.
TEKST Wojciech Druszcz

Nie pamiętam naszego pierwszego spotkania. Podczas drugiego, jakoś około połowy lat 90., wyznał, że mu w czymś pomogłam, kiedy pracowałam jako dyrektorka departamentu plastyki w resorcie kultury, czyli w roku 1990 – chyba chodziło o wyjazd za granicę.
Tego też nie pamiętałam. A potem spotykaliśmy się co jakiś czas w rozmaitych okolicznościach, już jako coraz bardziej starzy znajomi. Stażem znajomości, nie wiekiem, choć lat nam przybywało, a znajomość się zacieśniała. Ujmowało mnie jego ciepło i życzliwość, gotowość pomagania każdemu i zawsze.
Lata biegły. Kiedyś usłyszałam, że tworzy nowy wydział na warszawskiej ASP. Stworzył. Chyba był zadaniowy i czuł potrzebę tworzenia dobra. Do prowadzenia zajęć zaprosił najlepszych polskich twórców. A w roku 2012 zaprosił również mnie. To były niezapomniane trzy lata mojego życia – nauczyłam się odpowiedzialności za wiedzę i wyobraźnię swoich studentów, poznałam talenty, które potem dały o sobie znać w polskim życiu artystycznym. Aż Janusz wylądował w szpitalu – miał kłopoty z sercem. I ustąpił z pozycji dziekana. Mnie losy rzuciły do Berlina. A kiedy stamtąd wróciłam, wręczył mi uroczyście honorowe członkostwo ZAiKS-u. I teraz jesteśmy w t ym razem. Ja jako nieaktywna członkini honorowa, a on nadal pełen energii. Sto lat Januszu! I wielkie dzięki za wszystko, co dla nas zrobiłeś.
TEKST Anda Rottenberg