26 marca 2025 roku, w warszawskim kinie „Iluzjon” odbyło się 9. Forum Prawa Autorskiego. Tematem przewodnim spotkania było zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi i prawami pokrewnymi. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zaprosiło ozz-y i użytkowników twórczości do rozmowy o modelu zbiorowego zarządzania.
Dwa dni przed forum, którego organizatorem była Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, siedem organizacji branży cyfrowej i telekomunikacyjnej opublikowało raport „Czarna dziura ozz”. Materiał miał charakter lobbingowy, oparty był na twierdzeniach i rekomendacjach jednej osoby, która w nieuzasadniony sposób posługuje się formą stwarzającą wrażenie analizy naukowej. Raport jest niemiarodajny, obarczony błędami i posługuje się daleko posuniętymi uogólnieniami.
Na Forum Prawa Autorskiego Stowarzyszenie Autorów ZAiKS reprezentował dyrektor generalny Karol Kościński, który w swoim wystąpieniu odniósł się do tego materiału. Poniżej publikujemy jego przemówienie.
Hasło „ozz-y” to wygodny worek. Nośny medialnie, nośny właśnie jako hasło. Ozz-y to, ozz-y tamto. Podobnie jak stwierdzenie: przedsiębiorcy telekomunikacyjni oszukują swoich klientów i za to są karani przez UOKiK. Jak wiemy, jedni oszukują, inni nie. To tak precyzyjne, jak porównywanie śliwek do jabłek – tylko dlatego, że są owocami.
Każda organizacja zbiorowego zarządzania reprezentuje innych uprawnionych i inne kategorie praw. Każda działa w swoim imieniu i indywidualnie odpowiada za poprawność oraz jakość swojej pracy wobec uprawnionych, organów nadzoru i społeczeństwa.
Pracę każdej należy oceniać indywidualnie, ponieważ:
1. Czym innym z operacyjnego/organizacyjnego punktu widzenia jest reprezentowanie kilkudziesięciu tysięcy polskich autorów i całego światowego repertuaru muzycznego (jak ZAiKS), a czym innym reprezentowanie praw kilkudziesięciu lub nawet kilkuset wydawców czy producentów fonogramów.
2. Organizacje różnią się skalą działalności. Jedne (jak ZAiKS) mają struktury terenowe, inne nie, co wpływa na koszty zarządzania – te związane z zatrudnieniem, rosnące zresztą w ostatnich latach ze względu na sytuację na rynku pracy to około 80% wszystkich kosztów.
3. Ozz-y działają na różnych polach – niektóre w pełnym zakresie zezwolenia, inne na pewnych polach symbolicznie lub w zasadzie wcale; niektóre mają inkaso internetowe od wielu lat, bo taki jest międzynarodowy standard licencjonowania (jak ZAiKS), inni dopiero chcą je mieć.
4. Ozz-y mają różną liczbę zawieranych umów. W przypadku ZAiKS-u to ponad 60 000 zawartych umów licencyjnych, w tym niektóre dotyczą wielomilionowych wynagrodzeń. Są też ozz-y wypłacające jedynie środki pobierane z wynagrodzeń/ kompensat ustawowych albo zawierające niewiele umów, bo inaczej wygląda praktyka licencyjna, np. na rynku książki czy rynku niektórych praw pokrewnych.
5. Niektóre ozz-y prowadzą działalność socjalną i społeczną, inne jej nie prowadzą. Różne są formy takiej aktywności, przykłady z ZAiKS-u: zapomogi losowe i zdrowotne, stypendia twórcze, domy pracy twórczej, szkolenia dla autorów, wsparcie dla festiwali i wydarzeń kulturalnych, opusty dla wydarzeń charytatywnych (np. o skali Wielkiej Orkiestry), czy udzielanie zapomóg w przypadku klęsk żywiołowych, jak choćby ostatnia powódź. Każda z tych form wsparcia to konkretne pieniądze dla konkretnych ludzi, przydzielane na podstawie wewnętrznych zasad dotyczących jednakowo wszystkich ubiegających się o jakąś formę wsparcia. Tymczasem próżno szukać takich informacji w różnych raportach krytykujących ozz-y. Nie są to fakty wygodne dla ich autorów.
ZAiKS jest 18. ozz-em na świecie – największym w regionie, trochę wyżej niż polska gospodarka. Transferujemy część pieniędzy za granicę, bo Polacy słuchają też, i to niemało, muzyki amerykańskiej, angielskiej, francuskiej czy latynoskiej. Reprezentujemy prawa do tej muzyki w Polsce, więc nic dziwnego, że płacimy za nią ludziom, którzy ją stworzyli. Jeślibyśmy tego nie robili, byłoby to oszustwo – gdyby nasi partnerzy z zagranicy zostali tak potraktowani, drodzy użytkownicy, moglibyście nadawać i reemitować tylko polski repertuar. Jeśli chcecie promować polską twórczość za granicą, zapraszamy do współpracy. My na tej krucjacie jesteśmy od lat.
A jednak niektórym firmom przychodzi do głowy, by z faktu, że ZAiKS rzetelnie wypłaca wynagrodzenia zagranicznym uprawnionym, zrobić zarzut. Na podobnej zasadzie można stawiać zarzut zagranicznym firmom działającym w Polsce, że interesuje ich tylko wypompowywanie pieniędzy z polskiego rynku i ich transfer głównie do zagranicznych właścicieli. Są jeszcze takie firmy, które po drodze przepuszczają takie środki przez raje podatkowe. Oczywiście wszystko z troski o polskich konsumentów. Jak kiedyś kredyt frankowy czy opcja walutowa.
Podsumowując ten wątek, mistrzowskiej żonglerki wymaga połączenie różnych organizacji zbiorowego zarządzania w jedną kategorię i by na tej podstawie wyciągnąć wnioski na temat skuteczności całego systemu.
Niektóre elementy systemu zbiorowego zarządzania działają lepiej, inne gorzej. Jak w każdej branży. Trzeba więc pracować nad tymi elementami, które wymagają poprawy, a nie negować sensu istnienia systemu. Takie było założenie przyświecające autorom ustawy o ozz-ach w 2018 roku. System zbiorowego zarządzania istnieje w różnych formach, w każdej rozwiniętej gospodarce kapitalistycznej – wyjątki to Białoruś, niektóre kraje afrykańskie, kilka państw arabskich i Azji Centralnej. Nie są to wyjątki napawające optymizmem czy godne naśladowania. Nie akceptujemy fałszywej tezy, że ozz-y są niepotrzebne.
To niektórzy użytkownicy twórczości, zwłaszcza big techy, lansują taką tezę, by osłabić pozycję negocjacyjną twórców i móc płacić mniej za utwory, które napędzają ich biznesy. Ich PR atakuje system, a w tym samym czasie ich ludzie od licencji po cichu przychodzą po umowy, bo nie znajdują prostszego sposobu ich uzyskania niż w ozz-ach.
Z perspektywy ZAiKS-u – gdyby w polskich realiach nie było organizacji zbiorowego zarządzania, użytkownik mógłby narzucać korzystne dla siebie warunki indywidualnie każdemu uprawnionemu. Jeśli w ogóle chciałby z nim rozmawiać. Nie tylko nie byłoby jednego okienka czy idei jednego okienka (w kilku sferach niewątpliwie słusznej i upraszczającej system – np. przy publicznym odtwarzaniu muzyki – próbujemy o nie zabiegać od lat). Bez zbiorowego zarządzania zamiast jednego okienka byłyby miliony okienek, dziurek i norek. W niektórych siedzieliby biedni autorzy, którzy coś tam wymyślili, zamiast zarabiać pieniądze na rozpowszechnianiu pracy innych. Już poważniej, w tym kontekście czynienie zarzutu, że ZAiKS ma środki, jest wystarczająco silny i prowadzi nie tylko z dużymi użytkownikami długie negocjacje, jest niepoważne. Prowadzi, bo chce uzyskać dobre warunki, a nie zadowolić się łaskawą jałmużną mieszczącą się w tej czy innej tabelce dyrektora finansowego, który walczy o swój coroczny bonus pod choinkę.
W toku negocjacji niektórzy koledzy tych dyrektorów finansowych często nie ujawniają informacji o przychodach firmy lub nimi manipulują, by uzyskać przewagę przy negocjacyjnym stole. Lekceważąc zresztą w ten sposób przepisy unijne i polskie, które nakazują rzetelną wymianę danych. W tym zakresie często łatwiej porozumieć się z podmiotami, które prowadzą negocjacje z Londynu czy USA. Tam są trochę inne standardy. Może więc warto rozważyć wprowadzenie uproszczonej procedury – w trybie zabezpieczającym – dla roszczenia informacyjnego?
Z perspektywy ozz-u zarządzającego przede wszystkim muzyką (jak ZAiKS) większość standardów jest zresztą międzynarodowa. Mityczne wskaźniki kluczowych wskaźników (KPI) służące ocenie efektywności organizacji od lat stosowane są jako standard CISAC-u – międzynarodowego zrzeszenia ozz-ów istniejącego od 1926 roku. No, ale żeby o tym wiedzieć, trzeba przeczytać, zanim napisze się jakiś raport. Lektury kształcą, przynajmniej niektórych.
W odwołaniu do tych standardów, jeśli ktoś stawia ZAiKS-owi zarzut niestosowania nowoczesnych technologii, uprzejmie informuję, że fingerprint/metadane (nr IPI, ISWC, ISRC to międzynarodowy standard) to dziś podstawa identyfikacji wykorzystywanych utworów. Wykorzystujemy też AI w automatchingu danych. Warunkiem jest odpowiednia jakość danych przekazanych przez użytkowników – pewnie przypadkowo najgorsza w przypadku największych polskich nadawców. Zatem, do dzieła – jest co poprawiać. I tu niespodzianka, najkrótsze okresy podziału i wypłaty środków w ZAiKS-ie są miesięczne. O ile otrzymamy właściwe dane, w tym wypadku od organizatora koncertu czy teatru. Są też okresy kwartalne, półroczne, ale o nich ani słowa w raportach o zbiorowym zarządzaniu.
Zapraszamy również do sprawdzenia, jak działa konto uprawnionego, który za pośrednictwem ZAiKS-u dostał pieniądze. Przypomina ono konto bankowe – odnotowany jest każdy wpływ środków, jego źródło, wysokość potrąceń do poziomu pojedynczego wykorzystanego utworu itd. To jest transparentność w praktyce.
Obok tych zarzutów wynikających z nieznajomości opiniowanej materii, pojawia się też pytanie, czy polski system potrzebuje tabeli na każdym polu eksploatacji?
Już dziś mamy pola, gdzie tabele są obowiązkowe: remisję i publiczne odtwarzanie, zresztą obie zatwierdzone. Powinna też powstać tabela na polu wyświetleń. Tam, gdzie działa masowy, często drobny użytkownik. Nie chciałbym sytuacji, w której brak tabel jest podnoszony jako podstawa do niepłacenia za treści, które są udostępniane przez użytkowników i przynoszą im wymierne zyski. A takie argumenty w przeszłości podnoszono. Proces zatwierdzania tabel ciągnie się latami, nie tylko u nas – w prawie każdym systemie, który się nimi posługuje. I teraz pytanie do pojedynczych, dużych użytkowników – ilu z was woli prowadzić negocjacje, a ilu woli być związanych tabelami?
I kolejne pytanie: czy użytkownik powinien sam występować o ustalenie tabeli wynagrodzeń?
Tak, o ile ja – jako klient – będę mógł swobodnie określić, ile zapłacę za dostęp do serwisu internetowego lub usługi telekomunikacyjnej. Mam tu 5 złotych. Wystarczy? Nigdy wartości sprzedawanego towaru nie ustala kupujący.
W 2018 roku w polskiej regulacji zbiorowego zarządzania pojawiła się nowa jakość – proszę ją porównać z przepisami ustawy z 1994 roku. Nowa ustawa precyzyjniej opisuje obowiązki ozz-ów, zapewniając szeroki katalog instrumentów nadzorczych. Czy jakość ta została w pełni wykorzystana? Nie.
Po 2018 roku, przez kilka lat ówczesne MKiDN uchylało się od rzeczywistego przeglądu zezwoleń przynajmniej niektórych ozz-ów w celu usunięcia wątpliwości co do ich zakresu. Czemu mógłby służyć sensowny przegląd zezwoleń? Rozwiązaniu konfliktów interesów wynikających z ich treści oraz uproszczeniu systemu. MKiDN zarzuciło też rolę aktywnego mediatora między interesami różnych stron, którą od 2012 roku starało się, z różnym skutkiem, pełnić. Z kilkoma wyjątkami ówczesne MKiDN nie prowadziło też działalności kontrolnej i nie wyciągało z niej konsekwencji – w 2023 roku było w ZAiKS-ie, oceniając działalność organizacji pozytywnie z kilkoma zastrzeżeniami, które zostały przez nas potraktowane poważnie. Dobrze, że obecnie resort zaczyna wykonywać swoje obowiązki organu nadzorczego. Nam też zależy na tym, by system zbiorowego zarządzania działał dobrze, bo wielu ludzi – niesłusznie – nadal utożsamia go w Polsce wyłącznie z ZAiKS-em. W Polsce jest dziesięć organizacji.
Do poprawy działania systemu nie zawsze musi prowadzić zmienianie jego podstaw, żeby zadowolić partykularne interesy niektórych użytkowników. Czasem warto zacząć od konsekwentnego stosowania istniejących norm. Czasem – to uwaga skierowana do niektórych użytkowników – warto też przestać stawiać się w roli obiektywnego sędziego poczynań innych, kiedy z własnej szafy wypadają trupy. I to w różnych kolorach.