Na początku roku ludzie lubią planować. A po jakimś czasie sprawdzić, ile planów się udało, bądź raczej – zgodnie ze słowiańską melancholią – nie udało się zrealizować.
Data graniczna zawsze daje złudne poczucie, że można zacząć od początku, mądrzej, z poczuciem kontroli nad chaosem, ogólnie w jakimś kierunku. Tak działają pierwsze dni stycznia, urodziny, śluby, rozwody, wszelkie rocznice, czasem też pogrzeby. Potem leczy się kaca albo liczy, ile punktów można wykreślić z kartki.
Zgodnie z japońskim przysłowiem „planowanie bez działania jest jak śnienie na jawie, a działanie bez planowania jest jak nocny koszmar”. Zbyt wiele razy wokół nas, na różnych poziomach rzeczywistości, śniono na jawie, a kilka koszmarów też jeszcze pamiętamy. Ale po co od razu nazwiska. Plan jest więc też jakąś formą terapii, może nawet ochrony naszej podmiotowości. Wobec świata, który toczy się po swojemu. Wobec świata, który przez chwilę i tylko w małym kawałku może jednak potoczyć się po naszemu.
Słowo „plan” ma kilka bliższych lub dalszych synonimów. Każdy z nich rzuca na nie światło z innego kierunku. Intencja, marzenie, dążenie, strategia, harmonogram, scenariusz, kształt, forma, struktura. I tutaj wyłączmy lampkę, bo na razie nie trzeba już więcej niczego oświetlać.
Już widać, że wdrożenie jakiegokolwiek planu, nawet w części, wymaga: pomysłu, woli jego realizacji, pracy zgodnie z przyjętym harmonogramem/scenariuszem, by uzyskać jakąś formę czy porządek zbliżony do oczekiwanego.
Po drodze oczywiście wieją wiatry. Grzmią burze. Coś się psuje. Wywraca. Stawia opór. Czegoś nie dostarczają na czas. Inni działają po swojemu albo wręcz niezgodnie z naszym planem, ale może zgodnie z własnym. Pan Bóg się z nas śmieje. I tu pojawia się cała przestrzeń do improwizacji – mającej sens, jeśli wiemy, jaki jest nasz cel. Znudzony czytelnik, całkiem słusznie, w tym miejscu, burknie pod nosem: napisz wreszcie – jaki jest ten plan na 2025?
Lista jest dość długa, ale wśród wielu punktów… Konkretnie człowieku, nie truj. Proszę bardzo w takim razie:
1. korzystne zakończenie zaawansowanych procesów negocjacyjnych z kilkoma dużymi dostawcami streamingu muzycznego i wideo na żądanie,
2. poszerzenie listy umów, które nasi klienci będą od początku do końca mogli zawrzeć i rozliczyć online, łącznie ze złożeniem dokumentacji,
3. umożliwienie rejestracji wszystkich rodzajów utworów online,
4. zakończenie procesu przebudowy struktur inkasa terenowego związanego m.in. z uporządkowaniem sfery windykacji należności autorskich i wzmocnieniem kontroli nad działalnością naszych kontrahentów,
5. dalsze porządkowanie relacji ZAiKS-u z podmiotami działającymi na rynku koncertowym, w tym związane z kontrolą ich rozliczeń ze Stowarzyszeniem w kilku ostatnich latach,
6. rozpoczęcie poboru wynagrodzeń z tytułu tzw. droit de suite dla twórców utworów plastycznych i fotograficznych oraz z tytułu internetowej eksploatacji e-booków i audiobooków dla piszących utwory literackie i naukowe,
7. wdrożenie rozwiązań przyspieszających rozliczenia wynagrodzeń między innymi z tzw. wielkich praw i nagrań mechanicznych,
8. uproszczenie w możliwym zakresie procedur i struktur finansowo-księgowych Stowarzyszenia,
9. pełne wykorzystanie ostatniej zmiany prawa autorskiego – rozszerzenie aktywności licencyjnej ZAiKS-u na niektórych średnich i małych internetowych dystrybutorów twórczości działających na polskim rynku.
Czy to cały plan? Nie. To część rzeczy, które od stycznia 2025 robimy w ZAiKS-ie. Ale na razie więcej nie napiszę, bo po pierwsze, mam określoną liczbę znaków do wykorzystania, a po drugie, po melancholijnym ale bojowym wstępie powiało trochę technokracją.
Wspólnym mianownikiem dla tych punktów jest wzrost wysokości tantiem i jakości obsługi przy spadku jej kosztów. Chodzi więc o to, by było więcej, ale też szybciej, wygodniej, efektywniej i by odczuły to różne grupy zainteresowanych: twórcy, kontrahenci Stowarzyszenia i jego pracownicy.
Czy wszystko się uda? Pewnie nie. Nigdy nie udaje się wszystko. Przynajmniej nie od razu. Ale kiedy się ma 107 lat i nadal wykazuje dużą żywotność, czas ma trochę dłuższy horyzont, a cierpliwości i dystansu też raczej nie brakuje. No i w tym wieku wypada wiedzieć, czego się chce. I tak to od jakiegoś czasu, wiosła uderzają o taflę wody.
Wiosłujemy i przynajmniej wiemy, w jakim kierunku! A razem z nami nowi dyrektorzy – Iwona Sierzputowska, dyrektorka finansowa, ekonomistka i prawniczka, absolwentką SGH, SWPS-u oraz Université Paris Dauphine w Paryżu oraz Sławomir Kurek, dyrektor ds. licencjonowania, od 30 lat zajmuje się licencjonowaniem w branży telewizyjnej i multimedialnej. Witamy na pokładzie!