Artystka wielu twarzy
Zygmunt Kałużyński padł przed nią na kolana, członkiem jej fanklubu był Lech Wałęsa. Jako nastolatka odebrała nagrodę z rąk Karola Wojtyły, później na scenie i ekranie stylizowała się na femme fatale. Piosenkarka i aktorka, projektantka mody i modelka fryzur.
Urodziła się 22 kwietnia 1955 roku w Olsztynie. Od wczesnych lat chodziła na zajęcia muzyczne. „Nie miałam pociągu do występów, tylko jak śpiewałam, to dzieci słuchały. Zastanawiało to moją mamę i dyrektorkę szkoły, dostawałam coraz więcej zadań na akademiach szkolnych” – wspominała w audycji „Mellina” w Esce Rock.
Wychowała się w katolickim domu, co miało bezpośrednie przełożenie na jej pierwszy sukces sceniczny – nagrodę na Festiwalu Pieśni Sakralnej Sacrosong w Chorzowie w 1971 roku. Kilka miesięcy później triumfowała na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze, który otworzył jej drzwi do konkursu „Debiutów” na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. I konkurs ten wygrała. Chciałoby się powiedzieć, że potem było już „z górki”. Jednak na łamach „Przekroju” ukazała się miażdżąca recenzja jej opolskiego występu pióra Lucjana Kydryńskiego, która zniechęciła ją do kolejnych występów. Z „odsieczą” przyszedł Andrzej Wajda. Reżyser wypatrzył ją podczas prób w Opolu i zaproponował udział w castingach do ekranizacji Wesela. Choć ostatecznie nie otrzymała angażu do roli Panny Młodej, doświadczenia zdobyte na planie pchnęły ją w kierunku aktorstwa – w 1974 roku dostała się do Studium Wokalno-Aktorskiego Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.
Występowała w sztukach gdyńskiego teatru, jej kariera aktorska nabierała kolorów – zadebiutowała w telewizji w serialu Strachy, w Karierze Nikodema Dyzmy zagrała dziewczynę zadurzoną w swojej macosze, a w serialu 07 zgłoś się byłą żonę porucznika Borewicza.

Samo aktorstwo nie było jednak wystarczające. Brakowało tego drugiego pierwiastka. Przełomem okazało się spotkanie z głównym kompozytorem Budki Suflera. Romuald Lipko napisał muzykę, a Andrzej Mogielnicki teksty do największych przebojów Izabeli Trojanowskiej – Tyle samo prawd ile kłamstw oraz Wszystko czego dziś chcę.
Wspomniane utwory znalazły się na debiutanckim albumie Izabeli Trojanowskiej zatytułowanym „Iza”. Artystka wykonała je między innymi, nie bez problemów, na dużych krajowych festiwalach. „Pamiętam oburzenie dyrektora festiwalu w Sopocie w 1980 roku, któremu nie spodobała się moja cudowna garsonka od Muglera. Aksamitna, bordowa, wybijana brylantami, z szerokimi ramionami i głębokim rozcięciem na boku spódnicy. Kazał mi ją zdjąć, a że jestem uparta, więc ruszyłam w niej potem w trasę koncertową z Budką Suflera. Na festiwalu w Opolu znowu nie chcieli mnie wpuścić na scenę w lateksowym płaszczyku, bo źle się niektórym kojarzył. Zaryzykowałam jednak i go włożyłam. Pisano potem, że byłam najlepiej ubraną artystką. A ryzykowałam nawet całkowitym szlabanem na występy” – mówiła w rozmowie z Elżbietą Pawełek opublikowanej na łamach magazynu „Viva!”.
Piosenki Izabeli Trojanowskiej stały się hymnami pokolenia, jednak w związku z napiętą sytuacją polityczną w Polsce w tamtym czasie artystka znalazła się między młotem a kowadłem – ówczesnej władzy nie podobał się jej muzyczno-sceniczny image, z kolei solidarnościowa opozycja krytykowała ją za występy. Dlatego po wprowadzeniu stanu wojennego i zagraniu kilku koncertów w Holandii Izabela Trojanowska zdecydowała się na emigrację – przebywała w USA, Wielkiej Brytanii i Niemczech.
Do Polski wróciła po przełomie demokratycznym. Wtedy też na krajowym rynku wznowiła nie tylko działalność muzyczną. W 1997 roku dołączyła do obsady serialu Klan. Próbowała też swoich sił jako projektantka mody, tworząc kolekcję ubrań MonaIza we współpracy z Moniką Natorą.
W ubiegłym roku wydała singiel Niebo nad Warszawą, do którego muzykę napisał Bogdan Gajkowski, czyli Kapitan Nemo, a tekst – Andrzej Mogielnicki. Ci sami artyści współtworzyli z nią przed czterema dekadami album „Układy”.
Izabela Trojanowska lubi wracać do przeszłości nie tylko muzycznie, ale też stylistycznie. „Czuję się przyklejona do lat 80.” – mówiła w rozmowie z Łukaszem Jakubiakiem w internetowym talk-show „20 m²”, a ostatnio w swoich mediach społecznościowych napisała o tzw. fryzurze „na Trojanowską”, która kiedyś reklamowała salony fryzjerskie na Wyspach Brytyjskich: „Postanowiłam wrócić do fryzury sprzed ponad 40 lat, która narodziła się w salonie Vidala Sassoona w Londynie na początku lat 80. (…) Podobnie jak muzyka, tak też stylizacje fryzur powracają…”.
Przeszłość to przyszłość? Przekonamy się o tym, kiedy historia znów zatoczy koło.