Grzegorz Kowalski. Galeria

12.12.2025
fot. Adam Tuchliński
fot. Adam Tuchliński

Sztuka, jakiej się poświęcił od lat studenckich, określana była oficjalnie jako rzeźba. Nic bardziej mylnego! Choć dzięki studiom na Wydziale Rzeźby warszawskiej ASP (1959-1965) Grzegorz Kowalski stał się profesjonalistą w sztuce lepienia, odkuwania i rzeźbienia w drewnie – i wszystkie te dziedziny po trosze uprawiał – to od początku w swych zamysłach i dokonaniach był artystą „sztuki zdarzeń”, używając słów jego mentora, Oskara Hansena. Jak glina i dłuto w ręku tradycyjnego rzeźbiarza, tak w głowie i wyobraźni Kowalskiego tkwiły pojęcia z innego porządku: przestrzeń i czas, proces – jego zainicjowany i kontrolowany (lub nie) przebieg, dalej – aranżowanie (czy reżyseria) tego przebiegu, a wszystko to podporządkowane myśli o znaczeniu i trafności przekazu. Są to w istocie pojęcia z dziedziny teatru, nie przypadkiem słowo „performans” wiąże dziś teatr z tą dziedziną sztuk wizualnych, które z teatrem podzielają czasowość i efemeryczność, zaś ich materialny żywot określa słowo „dokumentacja”.

Twórczość Grzegorza Kowalskiego – ta istotna, której cechy zostały tu zarysowane – wyrastała z atmosfery czasu jego artystycznego dojrzewania. Lata 60. i 70. XX wieku na świecie i w Polsce zdominowała kontestacja. Bunt przeciw autorytetom, normom, systemom władzy, przemocy wszelkiego rodzaju, był wspólnym rysem pokoleniowym ludzi wchodzących na scenę społeczną około 1968 roku – daty dźwięcznej do dziś. Bunt przeciw zastanemu rodzi innowacje, próby przekształcenia świata po swojemu. Stąd kruszenie definicji sztuki, kwestionowanie jej granic i w istocie jej dematerializacja.

Dekadę lat 70. Grzegorz Kowalski spędził w znacznej mierze w położonej nieopodal Akademii offowej galerii Repassage. Był w niej obecny – jako artysta i arbiter elegantiae (by nie używać nielubianego w tym kręgu słowa „autorytet”) – od jej inauguracji 21 marca 1972 roku do represyjnego zamknięcia 13 marca 1981. Nigdy nie pełnił funkcji kierownika galerii, ale był podporą i pomocą dla kolejno ją prowadzących Elżbiety i Emila Cieślarów, Krzysztofa Junga, Romana Woźniaka i Jerzego „Słomy” Słomińskiego. Galeria była jego pracownią, „ludzie galerii”, do których należeli nie tylko artyści – jego „tworzywem”. Tu krystalizowały się jego unikalne formy wypowiedzi artystycznej. Innowacje artystyczne Kowalskiego składają się na słownik form, które wypracował na indywidualny użytek. Nie mają one ścisłego odpowiednika w terminach takich jak instalacja czy wspomniany performans – te przyszły i zaczęły być stosowane później.

Wczesnym przykładem formalnej wynalazczości Grzegorza Kowalskiego jest „environment dynamiczne”. Po raz pierwszy zaprezentował ten typ dzieła na debiutanckiej wystawie „Kieszeń” w warszawskiej Galerii Foksal w 1968 (pewne jego elementy zrealizował wcześniej w ramach zbiorowej wystawy „5 x” w tejże galerii w 1966 roku). Charakter „environment dynamicznego” najlepiej oddaje autorski opis z 1969 roku, już po doświadczeniach poprzednich realizacji, zachowany w archiwum artysty: „Pusta, ciemna przestrzeń pomieszczenia o powierzchni 50-100 m². Sufit obniżony do wysokości 2 metrów nad podłogą. W podłodze zainstalowane włączniki światła i dźwięku uruchamiane ciężarem widza. Dokładnie nad każdym włącznikiem znajduje się lampa i głośnik. Widz włączający obwód zostaje oświetlony światłem (nad głową) oraz powoduje włączenie dźwięku. W poszczególnych miejscach odzywają się głosy powszechnie znane: spikerów „Koncertu życzeń”, Radia Wolna Europa, pani Heleny Matysiakowej [z popularnego wtedy serialu radiowego], przemówień dożynkowych, Lucjana Kydryńskiego i innych idoli oraz szumy i gwizdy pochodzące z kosmicznych emisji [chodziło o zagłuszarki rozgłośni radiowych Wolna Europa, Głos Ameryki itp. – inf. GK]. Przypadkowość tego dźwiękowego kolażu wynika z przypadkowego ruchu widzów lub widza. […]”

Realizacje „environment dynamicznego” można policzyć na palcach jednej ręki. Były to jednak wydarzenia znaczące, do których zwykł wracać. Podczas pobytu stypendialnego na Uniwersytecie Stanu Illinois w Urbana (1970) zaprezentował Żywy kolaż. Studencka publiczność podchwyciła ideę. Uczestnicy ukazywali się na tłach wykonanych techniką kolażu z użyciem popularnych motywów z codziennego otoczenia, reklam itp. Rzutowane były na nie obrazy z projektora, nawiązujące do aktualnych wydarzeń (a był to czas masowych protestów przeciw wojnie w Wietnamie, rozkwitu ruchu hipisowskiego, akcji Czarnych Panter). Wzięci „w dwa ognie” uczestnicy Żywego kolażu spontanicznie kreowali scenki, wykonywali gesty, grali mimiką, odnosząc się do treści atakujących ich obrazów lub po prostu stając się ich ruchomym uzupełnieniem. Po latach Kowalski powtórzył ten zabieg w formie bardziej rozbudowanej ze swymi studentami z ASP w Warszawie, aranżując w roku akademickim 2006/07 serię działań, dla których punktem wyjścia były jego dawne prace z lat. 60., w tym Kompozycja manipulacyjna (złożona z sześciu obrotowych plansz, w zamyśle poruszanych przez przechodniów lub wiatr, tu – służących za ruchome ekrany do projekcji). W jednej z odsłon działania studenci, wyposażeni w okrągłe tacki, dowolnie „wyłapywali” obrazy wyświetlane na rozwieszone ekrany (efekty tych działań zostały pokazane na wystawie „Warianty” w warszawskiej Zachęcie w 2007 roku).

Przedstawiony tu został przykładowo jeden z artystycznych „wynalazków” Kowalskiego. Podobnie można by opisać i zinterpretować inne. Fotograficzne „tableau” (nazwa zaczerpnięta z X IX-wiecznego sposobu prezentacji fotografii grupowych) – to typ pracy wykorzystującej zmultiplikowane fotograficzne obrazy, zwykle ciał lub fragmentów ciał modeli, czasem uzupełnione o materialne ślady działań na n ich dokonywanych (sznury, kępki włosów, rzemyki). Przedmiotowy odpowiednik „tableaux” stanowią „kolekcje”, prezentujące zużyte przedmioty osobiste (Buty, 1974, Rękawiczki, 1975-1985; Walizki, 1986-1991), nacechowane dosłownie i symbolicznie przez swych użytkowników. Inspiracją były dla Kowalskiego zbiory rzeczy pozostałych po więźniach Auschwitz, jednak ich wyraz został uwspółcześniony m.in. przez zastąpienie przedmiotu przez fotografię (Buty czy modyfikację znaczenia Rękawiczek przez wprowadzenie rękawic roboczych, kierujących skojarzenia raczej w stronę trudu fizycznej pracy niż martyrologii). Wreszcie „pytania” – najbardziej rozbudowana forma ni to akcji, ni to psychodramy, w którą angażował zaproszone osoby, zadając im pytania: Czy mógłbyś i czy chciałbyś wcielić się w zwierzę przed obiektywem? (1977-1978), Czy mógłbyś i czy chciałbyś potraktować mnie jako przedmiot? (1979), Czy chciałbyś powrócić do łona matki? (1981-1987). Ponieważ pytania były zadawane przede wszystkim artystom, odpowiedzi przybierały formę mini-performansów, scenek i póz aranżowanych do oka kamery, zazwyczaj towarzyszyła im też wypowiedź słowna. Dokumentacja „pytań” – fotograficzna i tekstowa – zbierana była przez Kowalskiego w postaci ksiąg czy tek, czasem prezentowanych publicznie na wystawach (pełna dokumentacja „pytań” wyszła drukiem w wydawnictwie Mundin, Poznań 2015).

Termin „pytania” w podanym znaczeniu można rozszerzyć również na organizowane przez Grzegorza Kowalskiego zbiorowe wystawy, na które zapraszał artystów swego kręgu i (z czasem) studentów Kowalni. Tytuły tych wystaw stawiały pytania nurtujące samego Kowalskiego, które zadawał w swym kręgu, poszukując podobnych, a czasem zaskakujących rozwiązań u innych. Mowa o wystawach: „Magowie i mistycy” – próba rekapitulacji postaw artystów jego pokolenia i młodszych u progu lat 90. (CSW Zamek Ujazdowski 1991), „Wojna w człowieku” – tytuł zaczerpnięty z pracy Ericha Fromma (Centrum Rzeźby Polskiej Orońsko 2001), „Co widzi trupa wyszklona źrenica” – tytuł z Króla Ducha Juliusza Słowackiego (projekt, pierwotnie zamierzony jako kolejne „pytanie” z początku lat 90., znalazł finał w postaci wystawy zbiorowej w Zachęcie w 2002 roku).

Zaprezentowana tu w koniecznym skrócie charakterystyka sztuki Grzegorza Kowalskiego rysuje jego osobowość jako demiurga, a może wprost – reżysera działań innych, twórcy skrytego jakby za nimi. Bezsprzecznie był osobą skromną, brakowało mu tej determinacji solisty, która każe stawiać się w centrum uwagi, dominować. Czy to ujmuje wartości jego dokonań? Nikt z pozostawionych w smutku i poczuciu straty jego przyjaciół, współpracowników, uczniów nie zgodzi się z tak sformułowaną sugestią. Odpowiedź przyniesie czas, dziś zbyt krótki na to, by oceniać głębokość śladu wyrytego w sztuce przez Grzegorza Kowalskiego. Z pewnością jest to jednak ślad zwielokrotniony – utrwalony nie tylko w jego pracach, ale widoczny też w świadomości i dokonaniach jego kolegów i uczniów, w historii uczelni, której poświęcił 60 lat nieprzerwanej pracy pedagogicznej, w dziejach polskiego życia artystycznego XX i XXI wieku, w którym występował w wielorakich rolach: artysty, pedagoga, organizatora i kuratora wystaw, krytyka i teoretyka sztuki.

 

tekst Maryla Sitkowska

Grzegorz Kowalski z Kowalnią podczas ćwiczenia „Obszar wspólny. Obszar własny”, ASP w Warszawie, rok akad. 1989/90. Profesor w lewym rzędzie trzeci od góry. fot. arch. artysty
Grzegorz Kowalski z Kowalnią podczas ćwiczenia „Obszar wspólny. Obszar własny”, ASP w Warszawie, rok akad. 1989/90. Profesor w lewym rzędzie trzeci od góry. fot. arch. artysty
Żywy kolaż, 1970, environment dynamiczne. fot. arch. artysty. Działania studentów Uniwersytetu Stanu Illinois w Urbana wobec projekcji obrazów.
Żywy kolaż, 1970, environment dynamiczne. fot. arch. artysty. Działania studentów Uniwersytetu Stanu Illinois w Urbana wobec projekcji obrazów.
Żywy kolaż, 1970, environment dynamiczne. fot. arch. artysty. Działania studentów Uniwersytetu Stanu Illinois w Urbana wobec projekcji obrazów.
Żywy kolaż, 1970, environment dynamiczne. fot. arch. artysty. Działania studentów Uniwersytetu Stanu Illinois w Urbana wobec projekcji obrazów.
Kompozycja manipulacyjna, 1966, wł. Muzeum ASP. fot. arch. artysty
Kompozycja manipulacyjna, 1966, wł. Muzeum ASP. fot. arch. artysty
Studium do Żywego kolażu, ok. 1970. fot. arch. artysty
Studium do Żywego kolażu, ok. 1970. fot. arch. artysty
Wersja Żywego kolażu, 2006 – obrazy rzutowane na panele Kompozycji manipulacyjnej. fot. arch. artysty
Wersja Żywego kolażu, 2006 – obrazy rzutowane na panele Kompozycji manipulacyjnej. fot. arch. artysty
Kieszeń, 1968, environment dynamiczne. fot. arch. artysty
Kieszeń, 1968, environment dynamiczne. fot. arch. artysty
„Buty”, 1974
„Buty”, 1974
Wersja Żywego kolażu, 2006 – obrazy rzutowane na panele Kompozycji manipulacyjnej. fot. arch. artysty
Wersja Żywego kolażu, 2006 – obrazy rzutowane na panele Kompozycji manipulacyjnej. fot. arch. artysty
Wersja Żywego kolażu, 2006 – obrazy rzutowane na panele Kompozycji manipulacyjnej. fot. arch. artysty
Wersja Żywego kolażu, 2006 – obrazy rzutowane na panele Kompozycji manipulacyjnej. fot. arch. artysty
Kompozycja manipulacyjna, 1966, wł. Muzeum ASP. fot. arch. artysty
Kompozycja manipulacyjna, 1966, wł. Muzeum ASP. fot. arch. artysty
#Artykuł z kwartalnika
#Galeria