Jerzy Pilch

29.05.2020
Fot. Wojciech Druszcz
Fot. Wojciech Druszcz

Dziś, późnym popołudniem 29 maja 2020 roku, w Kielcach, dokąd przeprowadził się z Warszawy w grudniu ubiegłego roku, zmarł Jerzy Pilch. Miał 67 lat.
Był jednym z najwybitniejszych prozaików ostatnich kilku dekad, który wypracował swój własny, niepodrabialny styl, który z rodzinnej, „luterskiej” Wisły uczynił coś na kształt polskiego Macondo. Był też nieporównanym felietonistą, który sprawiał, że rzesze wielbicieli przez wiele lat lekturę „Tygodnika Powszechnego”, „Polityki”, „Dziennika” i „Przekroju” zaczynały od jego tekstów.
Zyskał sławę na długo przed książkowym debiutem – tomem opowiadań „Wyznania twórcy pokątnej literatury erotycznej” (w londyńskim Pulsie w 1988 roku, rok później wyróżnionym Nagrodą Fundacji im. Koscielskich) – właśnie jako zjadliwy felietonista krakowskiego, niezależnego pisma „NaGłos”.
Fortuna długo mu sprzyjała. Jego książki rozchwytywano, podpisywał lukratywne kontrakty, bywał aktorem, bohaterem kronik towarzyskich i uczonych analiz. W roku 2001 otrzymał Nagrodę Nike za powieść „Pod Mocnym Aniołem”, zekranizowaną potem przez Wojtka Smarzowskiego, w 2013 nagrodę miesięcznika „Odra”, a w 2014 Nagrodę Literacką Gdynia za swoją najwybitniejszą może i najbardziej tajemniczą książkę „Wiele demonów”.
Od lat ciężko chorował i dzielnie stawiał czoła niedogodnościom egzystencji. Jak się dowiadujemy, w ostatnich miesiącach pracował nad nową powieścią.

 

#Jerzy Pilch