Ta strona używa plików cookies. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookies. Dowiedz się więcej.

[X] Zamknij
Twórcy o ZAiKSie

Odeszli od nas

Edward Dwurnik Był malarzem i grafikiem, „kronikarzem”, jak sam mówił – zapisywał zarówno robotników, jak sportowców (czyli palaczy sportów, popularnych niegdyś papierosów), namiętności i autostopy, obozy i miasteczka. Edward Dwurnik zmarł 28 października br. Miał 75 lat. Do naszego Stowarzyszenia przystąpił w 1978 roku. „Jeśli się nie pracuje, to się siada i umiera – mówił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. – Emerytura to żadne wybawienie, tylko szybka śmierć, zwykła pułapka”. Malował stale, nieliczne przerwy, jakie wymusił na sobie, skracał do minimum – wiedział, że to może się źle skończyć, zacznie „balować”; tej predylekcji nigdy nie ukrywał. Pochodził z Radzymina, z dobrze sytuowanej rodziny. Po skończeniu studiów na warszawskiej ASP utrzymywał się z pozowania jako model, letnich prac w muzeum, przeróżnych chałtur, o jakie na przełomie lat 60. i 70. było wcale łatwo. Jeżdżąc wiele po Polsce, trafił na Nikifora – wystawa krynickiego naiwisty sprawiła, że „doznał olśnienia”: sam zaczął sprzedawać swoje prace na ulicy, wcielając się niejako w postać twórcy, który zaczyna od niczego. Podróże autostopem po Polsce zaznajomiły go z charakterem i atmosferą małych prowincjonalnych miasteczek, rzadko odwiedzanych, jeśli nie zapomnianych z kretesem. Wykształcił swój własny, łatwo rozpoznawalny styl; zżymał się nieraz i kąśliwie mówił o polskich twórcach, którzy pozostawali zawsze w tyle za zachodnimi artystami, naśladując jedynie to, co tamci już pozostawili za sobą – dlatego nigdy nie mieli szans na odniesienie światowego sukcesu. Sam często powtarzał, że „dostarcza dobry towar” – malował szybko i łatwo (zostało po nim ok. 6000 obrazów i kilkanaście tysięcy grafik!), spełniał zamówienia galerii, prywatnych klientów, korporacji. Nie stronił od tematów politycznych, co naraziło go nie raz na starcie z cenzurą; sięgał do historii – bitwy pod Grunwaldem, Konstytucji 3 Maja; portretował – przewrotnie i ironicznie – ludzi kultury jako przedstawicieli piekła i czyśćca. Był postacią kontrowersyjną, nietuzinkową, barwną. Lubił szybkie samochody, piękne kobiety, dobry alkohol. Budował konsekwentnie swój mit, choć, jak pisała żegnając go Monika Małkowska, stale się przeciw temu buntował: „Dlatego jego sztuka nigdy nie nuży”. [gs]
Jerzy Kowalczyk Historyk sztuki, publicysta Jerzy Kowalczyk zmarł 4 października br. Od 1968 roku był członkiem Sekcji I – Autorów Dzieł Naukowych naszego Stowarzyszenia. Urodzony w 1930 roku w Goraju k. Zamościa, z tym renesansowym miastem związał całą swoją karierę naukową. Po trzyletnich studiach w Sekcji Historii Sztuki KUL przeniósł się na Uniwersytet Warszawski, gdzie w 1955 roku uzyskał tytuł magistra i rozpoczął pracę w Instytucie Historii Sztuki UW, skąd pod koniec lat 70. przeszedł do Instytutu Sztuki PAN, gdzie do roku 1997 kierował Pracownią Historii i Teorii Sztuki Nowożytnej. Profesor zwyczajny nauk humanistycznych, był redaktorem naczelnym „Biuletynu historii sztuki”, autorem ponad 400 publikacji naukowych i popularno-naukowych zamieszczanych w branżowych pismach w kraju i zagranicą. Jego praca doktorska poświęcona kolegiacie w Zamościu (wydana jako samodzielna pozycja książkowa w 1968), stanowiła początek jego ścisłych związków z historią i architekturą Zamościa, renowacją i odbudową miasta, także z dziejami rodu Zamoyskich i Ordynacji Zamoyskiej. Jak sam przyznawał, materiały poświęcone tej tematyce stanowiły co najmniej jedną czwartą jego naukowego dorobku. „Fenomen Zamościa polega na tym, że [jego twórca] Jan Zamoyski zrealizował ideał miasta renesansowego. […] Dziwna sprawa, że Włosi mieli znakomitą teorię urbanistyki, ale nie zrealizowali żadnego miasta równego Zamościowi”, mówił prof. Kowalczyk w rozmowie z dziennikarką Teresą Madej. Miarą jego dokonań jest poświęcony mu tom studiów z historii sztuki i kultury nowożytnej Między Padwą a Zamościem (IH PAN, Warszawa 1993). W zamojskiej Alei Sław został w 2013 roku uhonorowany – jako pierwszy naukowiec – tablicą pamiątkową. [wdsk]
Zbigniew Bela Prozaik, historyk nauki, Zbigniew Bela zmarł 6 września br. w Krakowie. Od 1988 roku był członkiem Sekcji F – Autorów Dzieł Literackich oraz, od 2001, Sekcji I – Autorów Dzieł Naukowych naszego Stowarzyszenia. Pochodził z Przemyśla, gdzie urodził się w 1949 roku. Tam skończył liceum ogólnokształcące, potem przez dwa lata studiował geografię w Lublinie, by przenieść się do Krakowa, na polonistykę na UJ. Studia skończył w 1975, rok później rozpoczął pracę w redakcji polskiej prozy współczesnej Wydawnictwa Literackiego. Debiutował jako pisarz w 1977 roku na łamach miesięcznika literackiego „Twórczość”. Publikował utwory w czasopismach o zasięgu krajowym, m.in. w „Odrze” i „Kulturze”. Wydał powieść Kapitulacja (1983) oraz trzy tomy opowiadań: Przygotowania do występu (1979), Jeden obrót słońca (1984, nagroda im St. Wyspiańskiego) oraz Nić Ariadny (1988). Był autorem wyboru i opracowania tomu Wiesław Dymny – „Słońce wschodzi raz na dzień” i inne utwory (1981). W latach 90. jego twórczość nabrała charakteru naukowego – zaczął interesować się historią medycyny i farmacji, publikując rozprawy na ten temat w prasie fachowej. Zwieńczeniem tej pasji była publikacja Aleksego Pedemontana tajemnice (1999), stanowiąca opracowanie (wraz z monografią) XVI-wiecznego receptariusza włoskiego alchemika i zakonnika, pełnego przepisów i recept na leki, kosmetyki i substancje medyczne. Za książkę tę otrzymał w 2000 roku indywidualną nagrodę ministra Edukacji Narodowej. Zbigniew Bela był również nauczycielem akademickim, profesorem, wykładowcą Wydziału Farmaceutycznego UJ oraz dyrektorem Muzeum Farmacji, stanowiącego część wydziału. [wdsk]
ZAiKS Teatr
test
test