Podobno były wakacje, a karawana jedzie dalej – wyznania dyrektora generalnego

Karol Kościński
12.09.2025

Według mądrości ludowej lato to czas, kiedy dni płyną jak miód – słodko i leniwie. W tym roku jednak raczej cierpko i zdecydowanie pracowicie, a może cierpko i po prostu zbyt szybko. I nie dlatego, żeby odmawiać ludowi mądrości.

Wręcz przeciwnie, skoro – jak pisze noblistka – lud sam o sobie powiedział, że z niego tak jak z drewna – i sękate laski, i święte obrazki. Czyli osiągnął poziom samoświadomości niedostępny dla wielu tzw. przywódców. Ale ja nie o tym. I też nie dlatego, że lato to dla wielu naszych członków okres najcięższej pracy. Muzykę przecież słychać w całej Polsce. Po prostu dużo się wokół dzieje. Dużo się też dzieje w ZAiKS-ie. Jak nie w wakacje.

DZIEJE SIĘ W INTERNECIE
Niedawno zawarliśmy nową, wieloletnią umowę z największą platformą streamingu muzycznego w Polsce. Ze stawkami identycznymi, jakie dla swoich uprawnionych uzyskują duże, zachodnie organizacje. Koniec więc z traktowaniem polskich autorów jak biedniejszych krewnych z dalekiego kraju, w którym po ulicach chodzą białe niedźwiedzie. U nas, owszem, chodzą dziki, ale to jednak inny gatunek. Istotnie lepsze warunki uzyskaliśmy w tym roku także od największego dostawcy wideo na żądanie w Polsce, a po drodze wynegocjowaliśmy jeszcze nową umowę z Telewizją Polską dotyczącą serwisu VoD. Niedaleko za horyzontem majaczy, ale nie w formie fatamorgany, umowa z kolejnym dużym zagranicznym serwisem, który działa na naszym rynku, a jego nazwa zaczyna się na literę H. Do przodu, nie żeby zbyt szybko, ale posuwają się też negocjacje nowych, korzystniejszych umów z innymi dostawcami. Nie zapominamy o średnich i małych polskich przedsiębiorcach internetowych, których serdecznie zapraszamy do biura albo do sądu. W ciągu dwóch, trzech lat chcemy uzyskać pokrycie umowami całego rynku wideo na żądanie. Jak przy nadaniach. Bo też i ta forma konsumpcji mediów w ciągu kilku lat zacznie zastępować nadania. W następnym numerze jest szansa na kolejny dobry raport z tego frontu.

DZIEJE SIĘ W TERENIE
Twórcy grają i śpiewają, a struktury terenowe ZAiKS-u inkasują w ich imieniu coraz więcej pieniędzy. Przychody z pierwszego półrocza tego roku – i to zarówno te dotyczące koncertów, jak i korzystania z tzw. muzyki tła (tradycyjnie znanej jako publiczne odtwarzanie) – są rekordowe w historii Stowarzyszenia. Planujemy na koniec roku z tych dwóch źródeł uzyskać w sumie około 200 milionów złotych, czyli kilkadziesiąt milionów więcej niż jeszcze trzy lata temu. Pomogą w tym m.in. porozumienia z kilkoma izbami gospodarczymi, które działają na naszym rynku muzycznym lub zrzeszają duże sieci użytkowników. Przyda się także wzmocniony dział kontroli, który już rozwija tzw. twórczy dialog z opornymi kontrahentami. Nie zaszkodzą systematyczna wymiana pokoleniowa pracowników terenowych ZAiKS-u i stały rozwój internetowej platformy sprzedaży licencji. Tutaj w ostatnim okresie skupiamy się na ułatwieniu użytkownikom składania elektronicznej dokumentacji programowej, żeby rozliczać wynagrodzenia szybciej i taniej. Jesienią znajdzie się też czas na bliższe przyjrzenie się działalności podmiotów dostarczających tzw. wolną muzykę, która skutecznie zapycha kitem uszy naszych rodaków w centrach handlowych. No i na zaproponowanie preferencyjnych stawek dla młodych autorów, którzy sami organizują własne koncerty w mniejszych salach. ZAiKS winien im pomagać na początku przygody z twórczością, a nie traktować ich jak starych wyjadaczy.

DZIEJE SIĘ W REPARTYCJI I W IT
Koleżanki i koledzy z działów repartycji i informatycznego też ostatnio mniej się opalają. Nie chodzi tylko o systematyczne podziały wynagrodzeń. Zaraz udostępnimy możliwość rejestracji utworów choreograficznych online. Potem bierzemy się za rejestrację utworów dramatycznych (tzw. wielkie prawa). Po zakończeniu tego projektu każdy uprawniony – bez względu na rodzaj twórczości – będzie mógł powierzyć nam prawa do swoich utworów bez wychodzenia z domu. Głęboko za kulisami kończą się prace nad poprawą efektywności systemów IT, które ułatwiają rozliczenia wynagrodzeń między innymi z tzw. wielkich praw i nagrań mechanicznych. Hasłem dnia będzie: mniej pracy ręcznej, więcej automatyzmów i rozsądnego korzystania z narzędzi cyfrowych.

DZIEJE SIĘ W STRUKTURACH FINANSOWO-KSIĘGOWYCH
Przygotowywane są zmiany w strukturach finansowo-księgowych. Uproszczenie procedur. Wyeliminowanie rozwiązań, które utrzymywały się przez lata wyłącznie siłą inercji, bo nie realnej potrzeby. Raportowanie danych służących bieżącemu zarządzaniu Stowarzyszeniem, a nie raportowaniu danych. Korekty personalne. Pozyskanie z zewnątrz kompetencji, których brakuje w organizacji. Żadna organizacja nie może sprawnie działać bez ludzi, którzy wiedzą, na czym polega nowoczesne zarządzanie finansami.

BĘDZIE SIĘ DZIAŁO – NOWE OBSZARY DZIAŁALNOŚCI
Niedługo ruszamy z podpisywaniem umów z autorami utworów plastycznych po to, żeby pozyskiwać dla nich wynagrodzenia z tzw. droit de suite (czyli zawodowej odsprzedaży dzieł sztuki). Kolejnym krokiem będzie rozmowa z domami aukcyjnymi i galeriami, które taką odsprzedaż prowadzą i powinny odpowiedni procent od każdej sprzedaży odprowadzać autorom. Przygotowujemy się też do rozpoczęcia licencjonowania korzystania z muzyki w grach komputerowych. To rynek potencjalnie większy niż audiowizualny.

Skoro tyle się dzieje, to czemu tak cierpko w te wakacje? Pogoda deszczowa? Piwo wygazowane? Dzieci niegrzeczne? Perspektywa ponurej jesieni drapie w oczy? Raczej ze względu na odgłosy słyszane przy niektórych karawanach.

Po latach rozmyślania resort kultury zaproponował zmiany dotyczące czystych nośników. Niby są smartfony i tablety, ale zaproponowane podziały kwot i kilka innych rozwiązań należy ocenić jako zdecydowanie niekorzystne dla środowiska muzycznego. Nie uregulowano też kilku innych zagadnień, a brak takich regulacji naraża cały system na wysadzenie w powietrze ze względu na niezgodność z prawem europejskim. Chętnych do wysadzania znamy dobrze. Pisać projekty też trzeba umieć. W ogóle w życiu dobrze jest coś umieć.

Po drodze resort kultury – bez pytania o stanowisko ZAiKS-u oraz środowisk literackich i naukowych – udzielił zezwolenia pewnemu stowarzyszeniu wydawców książek na pobór środków z czystych nośników dla ludzi słowa. Co prawda dwa lata temu to stowarzyszenie straciło zezwolenia na zarządzanie większością praw wydawców. Prawdopodobnie ze względu na swoją „efektywność” w tym względzie. Co prawda, wydawcy książek wykorzystują ekonomicznie twórców na wiele sposobów, które część z Państwa zna doskonale z życia codziennego. Co prawda, wśród członków ten podmiot ma tylko 130 autorów (głównie fotografów i publicystów nieszczególnie szeroko znanych). Co prawda, resort miał wynikający z procedury administracyjnej obowiązek zapytania np. ZAiKS-u o stanowisko w tej sprawie, o czym – pewnie ze względu na upał – zapomniał…

O tak. Upał potrafi być zabójczy dla prawniczej logiki, o ile jest w tym jakaś logika. Upał potrafi nawet zniszczyć tzw. deklarowaną nową jakość administracji publicznej, jak nie przymierzając lody śmietankowe.

Sprawy tej ZAiKS nie pozostawi bez wyjaśnienia i odpowiedniej korekty.

#Artykuł z kwartalnika