O nas bez mas

Krzysztof Nowak
12.09.2025

Raperki nie są już ciekawostkami polskiej sceny rapowej, tylko jednymi z jej największych gwiazd. Dorobienie się takiego statusu zajęło im pięć intensywnych lat.

Gdyby lepiej zagrała kartami, które jej dano, to ona siedziałaby teraz na jurorskim stołku i oceniała młodych adeptów sztuki nawijania. Prowadzący postawiliby ją za przykład, że nawet w zmaskulinizowanym, ulicznym środowisku rapowym da się przebić. Sama raczej by tego nie przyznała przed wielotysięczną publicznością. Nie pozwoliłaby jej na to wrodzona skromność, choć droga do rymobitowego samostanowienia była długa i kręta. Wzruszona publiczność biłaby brawo.

To jednak tylko projekcja z gatunku „co by było, gdyby…”. W rzeczywistości znalazła się w dość anonimowym gronie szukających szczęścia w muzyce, a jej poczynania recenzują największe gwiazdy polskiego rapu. Gwiazdy, dodajmy, z którymi być może wymieniała kiedyś serdeczne wiadomości na Instagramie i dzieliła kanapy na koncertowych backstage’ach. Udział Karoliny „Kary” Słowik w rapowym talent show Netfliksa Nowe Rozdanie: Rhythm + Flow Polska był zaskoczeniem dla branży. Pewnie jeszcze większym był fakt, że niegdysiejsza nadzieja rodzimej gry poległa w starciu z niemal debiutantką Jasmin „JA22Y” Mmereole. Jeszcze na początku lat 2000. była przecież środowiskowym objawieniem. Podbijała serca słuchaczy szczerością i autentycznością, nagrywała z Małgorzatą „Margaret” Jamroży, a publicznie doceniał ją Łukasz „Paluch” Paluszak. Nietrafione decyzje wydawnicze, konflikty i niesprofesjonalizowanie twórczości spowodowały, że musiała publicznie zawalczyć o ponowne zaistnienie w szerszym obiegu muzycznym.

Z pozycji warsztatowej wyroczni patrzyła na nią Agata „Dziarma” Dziarmagowska, która ledwie parę lat wcześniej symbolizowała zrywanie polskiego rapu z prawdziwością, czyli dla wielu – jego istotą. Mimo że zaangażowanie Dziarmy do takiej roli w produkcji również było szeroko i niekoniecznie pochlebnie komentowane, to (podobnie jak zaproszenie do jury konkurencyjnego show Sary „Young Leosi” Sudoł) stało się znakiem czasów. Parafrazując Michalinę „Bambi” Włodarczyk, nową gwiazdę gatunku: „Teraz to raperki rozdają karty”. By móc to robić, musiały jednak zmienić grę i liczyć się z tym, że nowa nie wszystkim przypadnie do gustu.

 

DZIEWCZYNA W KORONIE

Jednym z najżywszych mitów związanych z wielką ofensywą rapu tworzonego przez kobiety jest stwierdzenie, że wszystko zaczęło się od singla Szklanki wspomnianej Leosi. To jednak mylenie przyczyny ze skutkiem.

Zanim utwór stał się hymnem czasów lockdownu, musiało się wydarzyć coś, co umknęło ogólnemu oglądowi. Prawdziwym punktem zwrotnym była bowiem druga edycja akcji Hot16Challenge, zainicjowanej przez rapera Karola „Solara” Poziemskiego. Nie chodzi bynajmniej o jej wymiar pomocowy. Pokazała ona, że rap może stać się ogólnokrajowym zjawiskiem, nie tylko jeśli chodzi o liczbę odsłuchów w serwisach streamingowych, ale także samo tworzenie. To wtedy gatunek stał się nowym popem, rozumianym jako naturalna materia artystyczna dla każdego, kto chce stanąć przed mikrofonem. Na fali tego nowego podejścia Leosia, ówcześnie DJ-ka koncertowa rapera Mateusza „Żabsona” Zawistowskiego, wypuściła pierwszą rapowaną zwrotkę w maju 2020 roku. Jej występ miał na tyle dobry odbiór, że postanowiła podjąć próbę zmiany profesji. Wydane w styczniu 2021 roku Szklanki doskonale wpisały się w moment dziejowy i były bardziej rapowe, niż się wtedy wydawało. Abstrahując nawet od samego faktu nawijania a nie śpiewania – artystka wykazała się znaną z poczynań raperów przekorą, słodkim głosem sprzeciwiając się obostrzeniom covidowym. Ba, nawet niezbyt roztropnie przyznała się, że je łamie. Usłyszeliśmy to na imprezowym bicie, który akurat wtedy rozpoczął masowe upopawianie polskiej realizacji gatunku. Koronawirus unieważnił stosunki społeczne, a niepewność jutra skłoniła część społeczeństwa do poszukiwania oddechu od rzeczywistości. Biznes zaś zrozumiał, że po smucie przyjdzie niespotykany wcześniej rozmiarowo karnawał, skoro nawet teraz strzelają korki od szampanów.

Jednocześnie polski rap doświadczał kolejnych przemian związanych z twórczością kobiet. Rok 2021 powinien być zapamiętany także z powodu szarży Oliwii „Oliwki Brazil” Bartosiewicz. Już pod koniec 2020 roku dała się poznać, nawijając agresywną zwrotkę na płycie swojego promotora Norberta „Smolastego” Smolińskiego. Nieco później narobiła zamieszania singlami Big Mommy i Kokieterka, demonstrując swoją pewność siebie oraz denerwując nieprzychylnych jej odbiorców swoją posturą i seksualnością. Co warte odnotowania, znalazła sojuszniczkę w Young Leosi, z którą stworzyła Stonerki, utwór-odpowiedź dla przeciwników i jednej, i drugiej.

Jakby tego było mało, działania zintensyfikowała Margaret. Już w lutym 2021 roku wyszedł rapowy album „Maggie Vision”, na którym znalazła się plejada gwiazd – Igor „Young Igi” Ośmiałowski, Patryk „Kizo” Woziński, Jakub „Kukon” Konopka czy Miłosz „Otsochodzi” Stępień. Przede wszystkim jednak pojawiła się będąca osobliwym zderzeniem światów piosenka Antipop. Gospodyni nawijała o czasach telewizyjnego, napędzanego pieniędzmi i narkotykami lansu, a wspomniana Kara prezentowała się jako outsiderka mająca czasem ledwie 30 złotych w kieszeni. Symbolicznie rok domknęła zaś ta twórczyni, która przewidywała dominację kobiet. W grudniu Dziarma wydała debiutancki, nazwany własnym pseudonimem album. Po latach brzmi on jak amalgamat wszystkich właściwości nowych raperek. Wraz z Kizem stworzyła erotyczny utwór Cake, połączyła rap z popem, a za sprawą informacji dołączonych do kompozycji przyznała się do korzystania z pomocy w tworzeniu tekstów. Poza światłami największych reflektorów wciąż trwała za to walka o hiphopowe wartości.

 

PIĄTY ELEMENT HIP-HOPU

„To dość prawdziwe, co mówisz” – przytakuje mi Anna Maria „Ryfa Ri” Wilczkowska, gdy pytam, czy uważa się za najbardziej lubianą raperkę w Polsce. Jest świadoma przyczyn tego stanu rzeczy. Weszła do gry w towarzystwie mocnego, ulicznego Diil Gangu, więc rapowała w towarzystwie facetów. Zaczęła nagrywać w czasach, gdy robienie rapu przez kobiety było skandalem. Miała mocny background taneczny i hiphopowy wizerunek. Nie jest, jak mówi, girly girls, które są krytykowane za makijaż, kobiecość i wysoki głos. A przy tym wszystkim nie jest aż tak popularna, by każdy miał na jej temat opinię.

Ona także wydała ważny utwór w styczniu 2021 roku. Dzięki singlowi GRO$$-POL polski rap tworzony przez kobiety zyskał równoległą ścieżkę rozwoju. To w nim Ryfa nawinęła o rzeczach tak oczywistych i naturalnych, że aż wprawiły odbiorców w zakłopotanie. Wystarczyło, że na bicie znormalizowała istnienie niedoskonałości u kobiet. Kamień na zębach, niegolenie części intymnych, defekacja, pajączki żylne i nieidealne piersi dostały wsparcie w postaci prześmiewczego teledysku. Fala hejtu spłynęła po niej jak po kaczce. W końcu w karierze dostawała już także za zbytnie zaangażowanie społeczne i opowiadanie się przeciw rasizmowi. Z pewnością później zahartowało ją również działanie w składzie WRR z Renatą „Reną” Mulinow i Małgorzatą „WdoWą” Jaworską, dwiema bardzo ważnymi raperkami z lat 2000. Ich album, zatytułowany nazwą grupy, wyszedł w czerwcu 2021 i miał tyle samo zwolenników co przeciwników. „Liczyłam na więcej. Przecież supergrupy mają duży oddźwięk. Czasem myślę, że to algorytmy, a czasem, że jako trzy babki doznałyśmy społecznie wymierzonej kary, jaką jest obojętność” – stwierdza artystka. Żadna opinia nie gasi jej zapału. Nadal wydaje jakościowe, pełne szacunku do rapu i słowa płyty, a to nie pozostaje bez echa. W październiku 2023 roku słynący ze świetnej dyskografii Adam „Łona” Zieliński uznał, że jest najlepsza w polskim rapie.

W pop-rapowych czasach swoje miejsce na scenie mają też inne twórczynie hołdujące starym zasadom, czyli przykładające się do tekstów. Wśród nich należy wymienić Magdalenę „Maggy Moroz”, Marię „Haję Graf” czy tworzony przez Katarzynę Tontor i „NATĘ” duet CÓRY, przywodzący na myśl bardziej rapowe dokonania Sistars. Swoje robi także wciąż Małgorzata „Gonix” Kasprzak, której kariera nabrała rozpędu po pamiętnym występie w akcji portalu Popkiller (2013). Nie walczyła z nieprzychylnymi opiniami, tylko postawiła na bycie jeszcze bardziej nietuzinkową wizerunkowo i nieuchwytną pod kątem stylistycznym. Do końca lat 2010. świadomie łączyła powagę i ironię oraz starannie mieszała rap z innymi gatunkami, zaś w obecnej dekadzie wypuściła dwie intrygujące epki. Szczególnie ciekawa jest ta – nomen omen – najświeższa, czyli „Hippie Hood” (2024). To bowiem nie tylko esencja stylu nawijaczki, ale też muzyka podkreślająca wagę współpracy między raperkami. Sama w towarzystwie wspomnianych Ryfy i CÓR, a także Fasoli posługuje się alternatywnym, dopasowującym się do sytuacji flow, eksponuje pewność siebie i proponuje zaskakujące połączenia słów.

Zupełnie osobną postacią, bo czerpiącą i z nowego, i ze starego, jest Aneta „Sista Flo” Magnuszewska. Rapowa pozytywistka nagrywa od wielu lat, bo daje jej to dużo dobrej energii i jest formą autoterapii po trudnych przejściach. Rapuje pod dźwięki łączące klasyczne stylistyki z elektroniką, a szczególnie lubi nieoczywiste storytellingi. Ważnym etapem jej działania było włączenie się do inicjatywy Siała Baba Rap, którą powołała do życia Duśka „Zuo” Wacławik, osoba-orkiestra w branży muzycznej. „Celem było przybliżenie większej liczbie odbiorców kobiecego spojrzenia na kulturę hip-hop (stąd reprezentacja każdego elementu), jej promocja poprzez skupienie się na „budujących” aspektach (samorozwój, wsparcie, wspólnota, szacunek, poczucie własnej wartości), a także zachęcenie jak największego grona osób do kreatywnego sposobu wyrażania siebie” – opisuje Sista i dodaje, że grono zaproszonych twórczyń zawsze było miszmaszem doświadczonych i młodszych. Te ostatnie na ogół wybierają jednak nie wspólne, bezpieczne przystanie, ale płynięcie swoim rytmem. Nawet jeśli w jakimś momencie ktoś lub coś im towarzyszy.

 

KROPLE W MORZU POTRZEB

„To nawet nie była moja decyzja, ale nie można było w tamtej sytuacji zrobić nic słuszniejszego” – uściśla Zuzanna „susk” Michalczyk, podsumowując swoje odejście z ówcześnie potężnego SBM Labelu po okresie próbnym. Droga raperki z lewicową wrażliwością i antykapitalistycznym spojrzeniem na świat przypomina istny rollercoaster. Najpierw zyskała uwagę w podziemiu dzięki epce „ZMIENNE ZAKŁÓCAJĄCE” (2022, wraz z producentką slotkakotka123), potem dołączyła do promującej talenty akcji SBM Starter (również 2022), by ostatecznie wydać krótki krążek „KURDE FAJA” własnym sumptem (2023, również slotkakotka123 jako producentka). Warto wspomnieć, że w podobnym czasie z wytwórni odeszła też Dorota Masłowska. Słynna pisarka wydała album „Wolne” 21 kwietnia 2023. Jeszcze tego samego dnia włodarze ogłosili koniec działalności swojej alternatywno-rapowej odnogi.

Rok 2024 upłynął susk na blokadzie twórczej spowodowanej niezgodą na rapową rzeczywistość i stanami lękowo-depresyjnymi. O problemach mówi też zbieżna z nią ideowo Agnieszka „Lulu” Zubczyńska – raperka, twórczyni audiowizualna i DJ-ka. Kiedyś działała w electropopowym, występującym nawet na festiwalu Open’er duecie z producentem Piotrem „Uaziukiem” Łaziukiem. Obecnie zastanawia się, co dalej, bo i ona, i Uaziuk nie są pewni, czy ich wypracowana formuła się nie wyczerpała. „Albo jesteś ekscytującym, rozrywanym debiutantem albo gigantem sprzedającym stadiony. Pomiędzy tymi dwiema etykietkami jest niewiele osób, którym faktycznie udaje się utrzymać na rynku, mieć jakąś popularność. Nikt nie chce pisać o odgrzewanych kotletach” – diagnozuje multidyscyplinarna artystka. Według niej branża nadal trzyma rapujące kobiety na obrzeżach biznesu, a skorupa patriarchatu jest gruba. Uważa też, że ciągle nie było w Polsce rewolucji, która choć trochę zmieniłaby preferencje słuchaczy.

Patrząc na zasięgi, mogłyby się pod tym podpisać queerowe osoby twórcze, czyli „Aljas” i „Sylvia Baudelaire”. Ich największymi atutami są bezkompromisowość w formie wersów, odwaga w mówieniu o tożsamości i wyzwaniach oraz zderzanie nieoczywistych stylistyk rapowych, ale jak na razie nie pada to na podatny grunt. W hybrydowych czasach lepsze notowania u słuchaczy gatunku mają twórczynie korzystające z rapu jako muzycznego narzędzia, lecz chcące stać się częścią środowiska. „Musiałam trochę nasiąknąć hip-hopem i przed samą sobą zasłużyć na miano raperki” – zdradza Julia „Guest Julka” Ludwiczyńska, bazująca na rapie, r’n’b, alternatywie i elektronice. Wie, że z tą mieszanką raczej nie wyprzeda stadionów, ale nie chce infantylizować swojej twórczości. Mimo braku połączeń artystycznych jej branżową siostrą (i równocześnie kuzynką raperek ze składu UNDADASEA) jest Agata „AZ-YL” Zygmańska z wielobarwnego kolektywu NATURA2000. Jej działalność nie ogranicza się jednak tylko do wspólnych nagrań. Ma już na koncie trzy solowe epki. Ostatnia z nich nosi tytuł „Ostrzegali cię przed raperami” i sprawnie łączy słodko-gorzką historię miłosną z wiarą w awangardowy rap.

 

BIZNESOWY POP-END

Tak naprawdę lata 2000. przyniosły dwa przełomy w rapie tworzonym przez kobiety. Ten drugi nie dokonał się jednak za sprawą utworu czy płyty, tylko dzięki uzasadnionemu krokowi biznesowemu. 25 listopada 2022 roku działalność zainaugurowała wytwórnia Baila Ella Records Young Leosi. Obserwatorzy powątpiewali, czy to odpowiedni moment na takie wydawnictwo, ale to założycielka miała rację. Szybko okazała się sprawną, otaczającą się odpowiednimi osobami bizneswoman. Do tego taką, która dba o sukcesję.

Nawet przeciwnicy artystki muszą przyznać, że „rozwinięcie” Bambi to branżowy majstersztyk. Poznanianka zaliczyła epizody w talent show The Voice Kids i przypominanym już SBM Starterze, jednak dopiero pod skrzydłami starszej koleżanki po fachu stała się znaczącą postacią środowiska. Nie stało się to jednak za sprawą skoku na głęboką wodę. Początkowo terminowała jako hypemanka dawnej podopiecznej Żabsona, a później, już przygotowana do rynkowych zmagań, wypuściła hitowy singiel „irl” (luty 2023). Jednocześnie wprowadziła do polskiej wariacji na temat gatunku tzw. UwU rap, czyli słodkie, spitchowane brzmienia, które wspiera pop, k-pop i hyperpop. Jej debiutancki album „in real life” (listopad 2023) pokrył się podwójną platyną, a kolejny materiał, epka „PG$” z promotorką (marzec 2024) ma aż trzy platyny. Dzieło dopełniły współpraca z McDonald’s, debiut na pierwszym miejscu Oficjalnej Listy Sprzedaży z albumem „trap or die” (luty 2025) i stanie się pierwszą polską raperką z trzema milionami słuchaczy miesięcznie w serwisie Spotify.

W kolejce po sławę czeka teraz Zuziula, również podbijająca Leosię na koncertach. Jej pierwszy singiel o tytule Stalowa Wola nie odbił się jednak dużym echem – inaczej niż rapowo-śpiewane poczynania Inez „Inee” Janiak-Molęckiej, działającej pod patronatem Mateusza „Gibbsa” Przybylskiego, szefa wytwórni DOPEHOUSE. Popowa promocja i zmiana klimatu wokół kobiecego rapu wywindowały za to na szczyty popularności grupę Modelki, sformowaną przez producenta Michała „Vłodarskiego” Włodarskiego i rapera „Antony’ego Eskę”. Do współpracy zaprosili Urszulę Kowalską, Agnieszkę Nowakowską i Zuzannę Fijak. Kwintet próbował różnych okołorapowych stylistyk, aż rozbił bank singlem Chyba że z Tobą, będącym jednym z największych przebojów zeszłego roku, a na fali popularności wydał także epkę „Sukcesy i błędy” (październik 2024).

Sposób stworzenia zespołu i jego eksploatowanie popularnych patentów przywodzą na myśl drugą połowę lat 90., gdy majorsi próbowali ulepić od zera quasi-rapowe postacie dla dużych mediów. Wydaje się, że takich inicjatyw będzie tylko więcej, bo i rynek stał się bardziej chłonny. Niejednoznaczne zdanie na temat popularności nowych artystek ma Adrianna „AdMa” Mysiak, jedna z najaktywniejszych raperek lat 10. W jej opinii gwiazdy wyłamują się ze schematów, ale zadaje pytanie: czy to naprawdę krok naprzód, czy może tylko nowa odsłona tego samego co wcześniej?

„Zapachniało geriatrią” – śmieje się Sista Flo, gdy zauważam, że kolejnym krokiem w rozwoju rynku może być wykształcenie się muzyki dla dojrzalszych kobiet. Sama, będąc po czterdziestce, zachwyca się choćby amerykańską raperką Doechii. Docenia ją za wspominanie hiphopowych korzeni, nowoczesny twist, świadome, piękne teksty i pokręcony, bardzo indywidualny wizerunek. Ma przekonanie, że najważniejsze, by stare łączyło się z nowym.

#Artykuł z kwartalnika