AI – palący temat w prawie autorskim

Marta de Bazelaire de Ruppierre (z konferencji polskiej prezydencji o AI), Anna Misiewicz (z Komitetu Europejskiego CISAC w Wilnie)
30.05.2025

Sztuczna inteligencja przestała być technologiczną ciekawostką. Dziś komponuje, śpiewa, pisze teksty i – co najważniejsze – robi to w sposób trudny do odróżnienia od twórczości ludzkiej.

To nie tylko rewolucja dla świata muzyki i kultury, ale i „trzęsienie ziemi” w prawie autorskim. Jak chronić autorów w erze, gdy algorytm „uczy się” ich stylu, by potem go odtworzyć? Czy twórczość może istnieć bez człowieka? Odpowiedzi na te i inne pytania próbowali znaleźć eksperci podczas kwietniowej, międzynarodowej konferencji „Wpływ Sztucznej Inteligencji (AI) na prawo autorskie oraz sektory medialny i kreatywne” – zorganizowanej w dniach 24-25 kwietnia w Łodzi pod auspicjami polskiej prezydencji w Radzie UE.

Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Hanna Wróblewska, rozpoczęła konferencję, przywołując Stanisława Lema, który już wiele dekad temu zauważył napięcie między człowiekiem a technologią. Uważał, że o ile maszyny są doskonałe, ale ograniczone, to ludzie są wprawdzie niedoskonali, ale ich człowieczeństwo i kreatywność – nieograniczone. Podkreśliła tym samym, nadając ton całej dyskusji, że technologia, w tym sztuczna inteligencja, musi być „humanocentryczna”– szczególnie, że AI już dziś zmienia reguły gry w prawie autorskim.

 

FORUM PRZYSZŁOŚCI: AI INFRASTRUCTURE INTERCHANGE

Podczas jednej z kluczowych dyskusji zwrócono uwagę, że to nie tylko regulacje i niejasności prawne są dziś problemem, ale i brak odpowiedniej infrastruktury. Jak podkreśliła Sylvie Forbin, zastępczyni dyrektora generalnego WIPO: „Aby AI mogła wspierać twórców, musi być oparta na wiarygodnych danych, metadanych i interoperacyjnych systemach. Potrzebujemy cyfrowego krwioobiegu prawa autorskiego – od informacji o autorze, przez licencje, po rozliczanie tantiem”.

Odpowiedzią WIPO jest projekt AI Infrastructure Interchange, będący międzynarodową platformą do wymiany doświadczeń i budowy systemów śledzenia eksploatacji utworów. Chodzi m.in. o rozpoznawanie utworów w danych treningowych AI, zapewnienie wypłat tantiem za wykorzystanie utworów czy identyfikację źródeł treści generowanych przez AI. Bez tego transparentność to fikcja. Nawet najlepsze prawo dla swojej skuteczności wymaga odpowiednich rozwiązań technicznych dla implementacji przepisów.

 

NOWE „CZARNE SKRZYNKI” – JAK AI NARUSZA PRAWA AUTORÓW

Kolejny panel miał na celu uświadomienie słuchaczom, że naruszenia praw autorskich przybierają dziś zupełnie nowe formy. Problemem nie jest już nielegalne kopiowanie płyt czy bezumowne drukowanie nut – zamiast tego AI „karmi się” danymi bez zgody autorów. Co gorsza, twórcy często nie wiedzą, że ich utwory zostały wykorzystane, bo procesy szkolenia AI są nietransparentne, często nawet dla samych dostawców modeli, jak „czarna skrzynka”. Streaming, media społecznościowe, operatorzy wyszukiwarek – boty internetowych gigantów przeczesują cały internet. W panelu podkreślono, że przedsiębiorstwa technologiczne najczęściej wykorzystują treści (muzykę, teksty, obrazy) do trenowania AI bez licencji. „Nie da się z nimi rozmawiać bez wsparcia w postaci konkretnych instrumentów prawnych” – mówił przedstawiciel wydawców prasowych.

Padł mocny przykład: prezes Meta (Facebooka) przyznał, że firma trenowała modele na tekstach z pirackiej bazy Library Genesis. Bez żadnych konsekwencji – bo obowiązujące prawo nie przewiduje realnych sankcji w takich sytuacjach.

 

PODATEK OD AI?

Wobec niedostateczności ochrony zapewnianej przez obecne prawo padła śmiała propozycja: wprowadzić „podatek od AI” – analogiczny do opłat reprograficznych czy cyfrowych nośników. Platformy, które korzystają z chronionych treści, uiszczałyby wpłaty na fundusz dla twórców. Nie jest to może rozwiązanie idealne, ale zdaniem panelistów konieczne.

Równolegle branża żąda respektowania obowiązku transparentności przewidzianego w unijnym rozporządzeniu o sztucznej inteligencji (AI Act): firmy tworzące modele AI powinny ujawniać, z jakich danych korzystały – to jedyny sposób, by autor mógł sprawdzić, czy jego prawa zostały naruszone.

Ale jest i druga strona medalu: to właśnie giganci technologiczni posiadają zaawansowane technologie (np. Content ID, filtry fingerprintingowe), które pozwalają skutecznie śledzić i ograniczać naruszenia. Dlatego tak ważne jest znalezienie wspólnej platformy porozumienia.

 

OZZ – OSTATNIA LINIA OBRONY TWÓRCÓW

Organizacje zbiorowego zarządzania (ozz-y), takie jak ZAiKS, SFP-ZAPA czy niemiecka GEMA, stają dziś na pierwszej linii frontu. Ich rola zyskuje na znaczeniu, bo pojedynczy twórcy nie są w stanie samodzielnie walczyć z globalnymi gigantami AI. ZAiKS oficjalnie powołał się na przepisy wyłączające dozwolony użytek dla eksploracji tekstów i danych (tzw. opt-out), sprzeciwiając się tym samym bezumownemu wykorzystywaniu utworów swoich członków do trenowania modeli. W panelu poświęconym roli ozz-ów w relacjach z dostawcami narzędzi AI, Maciej Janik (ZAiKS) podkreślił, że jest to nie tylko działanie mające znaczenie prawne, ale i edukacyjne – przypomina, że twórczość nie może być darmowym paliwem dla algorytmu. Według SFP-ZAPA wykorzystywanie chronionych dzieł do trenowania AI to nie tylko naruszenie praw majątkowych, ale i osobistych.

 

MODEL LICENCYJNY AI – CZYLI JAK „SPRZEDAĆ” SWOJĄ TWÓRCZOŚĆ MASZYNIE

GEMA jako pionier wprowadziła pierwszy model licencjonowania narzędzi generatywnego AI, który obejmuje zarówno fakt korzystania utworów jako danych treningowych, jak i cel tego wykorzystania, tzn. generowanie wytworów imitujących twórczość ludzką. Dostawcy narzędzi AI mieliby płacić ozz-om 30% przychodów uzyskanych w związku z udostępnianiem tych narzędzi. Problem? Brak chętnych do zawarcia takich umów po stronie firm technologicznych. Twierdzą bowiem, że działają w granicach amerykańskiego wyjątku od uzyskiwania zgody uprawnionych – tzw. „fair use” lub korzystają z wyjątków prawnych przewidzianych w ustawodawstwie innych krajów, w tym unijnego wyjątku dla eksploracji tekstów i danych. W odpowiedzi na brak woli przystąpienia do negocjacji GEMA pozwała firmę Suno AI i Open AI (Chat GPT) za plagiat utworów należących do repertuaru GEMA. Ich systemy AI umożliwiły wygenerowanie wersji kopiujących niemal nuta w nutę i słowo w słowo piosenki chronione przez GEMA. GEMA uzyskała dowody na poparcie swoich roszczeń przez odpowiednie promptowanie Suno i Chat GPT, potwierdzając, że modele były szkolone na repertuarze organizacji. Warto podkreślić, że możliwość takiego działania została obecnie przez te firmy mocno ograniczona i praktycznie nie da się już wygenerować tekstu czy muzyki będących kopią chronionych utworów. Open AI nie pozwala na takie promptowanie, powołując się – o ironio – na ochronę prawa autorskiego.

 

CO Z WYKONAWCAMI? ICH GŁOS TEŻ JEST CHRONIONY

Organizacje takie jak AEPO-ARTIS przypominają: AI nie tylko „czyta” i „słucha”, ale też „mówi” i „śpiewa”. Wizerunek, głos, sposób interpretacji – to wszystko należy do wykonawcy. W wielu przypadkach AI sięga po te elementy bez wiedzy artystów. Co więcej, dawne kontrakty nie przewidywały zgód na wykorzystanie głosu do trenowania algorytmów. Czy oznacza to nowe pole do roszczeń? W opinii wielu ekspertów – tak.

 

WNIOSKI Z KONFERENCJI W ŁODZI

Wszyscy uczestnicy konferencji byli zgodni co do jednego: AI nie musi być wrogiem kultury, jeśli stworzymy dla niej jasne, sprawiedliwe reguły gry – w oparciu nie tylko o rozwiązania prawne, ale też technologiczne. Bo w epoce AI pytanie nie brzmi już „czy nas to dotyczy?”, ale „czy zdołamy nadążyć?”. Potrzebujemy też odwagi, by bronić wartości, które definiują nas jako ludzi – kreatywności, oryginalności i wrażliwości. Wszystko po to, by twórcy nie zostali wykluczeni z cyfrowej rewolucji, która dzieje się tu i teraz.

 

JAKIE ROZWIĄZANIA PROPONUJĄ EUROPEJSKIE OZZ?

Sztuczna inteligencja była również tematem przewodnim Komitetu Europejskiego CISAC-u, który na zaproszenie litewskiej organizacji LATGA zebrał się dniach 29-30 kwietnia w Wilnie. Narzędziom AI przyglądano się z różnych perspektyw – możliwości monetyzacji tej technologii, rejestracji utworów stworzonych przy użyciu AI czy zagrożeń odczuwanych przez twórców.

Wszyscy uczestnicy panelu z udziałem przedstawicieli ozz-ów byli zgodni – prawo nie daje obecnie dostatecznych narzędzi, które pozwalałyby zapewnić równowagę ekonomiczną między firmami dostarczającymi narzędzia AI a przedstawicielami sektora kreatywnego. Opt-outy zgłaszane przez ozz-y na podstawie przepisów dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym nie doprowadziły do tej pory do zawarcia żadnej umowy z istotnym dostawcą narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji. Natomiast prace nad dokumentami wdrażającymi przepisy europejskiego AI Act wyraźnie wskazują, że Komisja Europejska nie chce narzucać firmom technologicznym nadmiernych obciążeń względem uprawnionych z tytułu praw autorskich i praw pokrewnych, chcąc wspierać rozwój technologii AI w Europie.

Dlatego potrzebne są nowe pomysły na ograniczenie strat, jakie ponoszą twórcy i inni uprawnieni w związku z funkcjonowaniem generatywnej AI. 29 kwietnia pięć ozz-ów z krajów nordyckich – STIM (Szwecja), Koda (Dania), Stef (Islandia), Teosto (Finlandia) i TONO (Norwegia) opublikowało priorytety licencjonowania AI. Według tych założeń udzielanie licencji powinno dotyczyć trzech etapów „łańcucha wartości” narzędzi AI:

1. trenowanie – wykorzystanie chronionej muzyki do tworzenia narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji – w tym etap gromadzenia danych i katalogowania ich w bazy,
2. udostępnianie – przekazywanie narzędzi AI do użytku podmiotom trzecim – zarówno przedsiębiorcom, jak i odbiorcom indywidualnym,
3. wykorzystanie wytworów – korzystanie z muzyki wygenerowanej przez narzędzia AI.

Dodatkowo niezbędne jest ustanowienie domniemania, że w wypadku, gdy dostawcy narzędzi sztucznej inteligencji nie zapewnią wystarczająco dokładnego zestawienia, na jakich danych były one trenowane, należy założyć, że obejmowały utwory chronione prawem autorskim. Stanowisko nordyckich ozz-ów podkreśla również, że w wypadku tak masowej eksploatacji twórczości, jaką jest trenowanie narzędzi generatywnej AI, jedynym sposobem na uzyskanie wynagrodzeń dla jak najszerszej liczby twórców jest prowadzenie negocjacji z organizacjami zbiorowego zarządzenia.

Trochę inne podejście do zapewnienia równowagi w relacjach z dostawcami usług AI proponuje węgierski ARTISJUS, który skupia się na fazie korzystania z wytworów AI i ich konkurencyjności w stosunku do utworów. Proponuje on stworzenie nowego prawa do wynagrodzenia za korzystanie przez podmioty komercyjne z wytworów sztucznej inteligencji i tym samym zastępowanie ludzkiej twórczości, na której narzędzia AI były szkolone. Podmioty takie jak nadawcy, serwisy streamingowe czy usługodawcy odtwarzający publicznie wytwory AI byliby zobowiązani do zapłaty takiego samego wynagrodzenia licencyjnego jak za korzystanie z chronionej twórczości. Takie podejście ma wyeliminować nieuczciwą konkurencję, która powstaje przy udziale narzędzi AI i nie wymaga uciążliwych postępowań mających na celu udowodnienie, że do ich treningu wykorzystano utwory chronione prawem autorskim. Jest to podejście zbliżone do rekompensaty za szkodę w wynagrodzeniach twórców, jaką stanowią opłaty od czystych nośników czy prawo odsprzedaży utworów plastycznych. ARTISJUS skierował swoją propozycję do węgierskiego ministerstwa sprawiedliwości i oczekuje reakcji ze strony legislatora.

Z paneli na Komitecie Europejskim CISAC-u płyną jednoznaczne wnioski – nie można liczyć w najbliższym czasie na przełomowe ustawodawstwo, zwłaszcza o charakterze międzynarodowym. Zbyt duża jest rozbieżność interesów poszczególnych państw. Dlatego ozz-y muszą działać proaktywnie – składać opt-outy, sugerować lokalne zmiany legislacyjne, inicjować postępowania sądowe i w każdy możliwy sposób wywierać presję na firmy technologiczne. AI w ostateczności jest kolejną technologią, która, jak to już miało miejsce w przeszłości, zakłóca równowagę, którą zapewnia prawo autorskie. I ta równowaga musi zostać przywrócona.

#AI
#Artykuł z kwartalnika