Literacki Nobel 2020 dla Louise Glück

Natalia Malek
17.12.2020
Louise Glück, fot. Gasper Tringale / dzięki uprzejmości artysty
Louise Glück, fot. Gasper Tringale / dzięki uprzejmości artysty

 

Pewność i przypuszczenie – o poezji Louise Glück

Tegoroczna noblistka w dziedzinie literatury, amerykańska poetka Louise Glück, obudzona telefonem od przedstawiciela Komitetu Noblowskiego, w odpowiedzi na jego pytanie o powiązanie życiowego doświadczenia życiowego z praktyką pisarską użyła charakterystycznego dla siebie sformułowania: „Z pewnością można wiele o tym mówić i na pewno sama miałabym na ten temat jakieś przemyślenia… ale…”. Ale była 7 rano, a poetka dopiero zaczynała uzmysławiać sobie, jaką wrzawę wokół niej wznieci decyzja o przyznaniu jej nagrody. Sformułowanie Glück może wydawać się ekscentryczne, jednak nie zaskakuje czytelników jej poezji. Bowiem to, co charakteryzuje wiersze Amerykanki i pozwala je odróżnić od innych poetek czerpiących z elementów biograficznych, to właśnie stopniowanie, niuansowanie przemyśleń na dany temat – ponawianie i coraz bardziej szczegółowe analizowanie własnych poglądów, sądów czy obserwacji. Glück nie jest poetką wyznania, lecz właśnie analizy – i autoanalizy, bo jej ostrze najczęściej kieruje na samą siebie, trudne relacje rodzinne i miłosne. W wierszach nie chodzi zatem o ekspresję własnego „ja”, lecz o zrozumienie prawideł i motywacji, które sytuację „ja” determinują. Poetka poddaje je eksperymentom myślowym i spekulacjom– wiążąc dwa przeciwne porządki: przypuszczenia i pewności.

Glück wydała dwanaście książek poetyckich, począwszy od debiutu w 1968 roku, oraz dwa tomy esejów o poezji, ostatni w roku 2017. Trudno stworzyć syntezę tak bogatej twórczości. Są w niej jednak elementy stałe: relacje rodzinne, jakimi się zajmuje, są naznaczone tragedią – na przykład śmiercią dziecka (starsza siostra poetki zmarła przed jej narodzinami), która kładzie się cieniem na życiu rodziny. Tematami Glück są często alienacja, depresja (rozumiana w dzisiejszy sposób – jako choroba), rozwód, lęk przed blokadą twórczą i śmiercią.
Mówi się o niej, że jest poetką mroczną, sceptyczną, w pewnej mierze nieprzystawalną do współczesności ze swoim skrupulatnym podejściem do rzeczywistości. I wszystko to prawda – lecz jednocześnie stać ją na niezwykłe porównania i obrazy, jakby w wierszu ścierały się namiętności badacza, najpewniej botanika – Glück uwielbia czynić aluzje do różnych roślin, kwiatów oraz krzewów – oraz malarza, najpewniej takiego, który eksperymentuje ze światłem i cieniem. W tym ostatnim ma pewnie udział fakt, że często nawiązuje do Williama Turnera, a ulubiony poeta, na którego wierszach się wychowała, to William Blake, prekursor angielskiego romantyzmu.

 

Akademia Szwedzka wyróżniła Gluck w uznaniu dla „jej odrębnego głosu poetyckiego, który dzięki surowemu pięknu, pozwala ujrzeć jednostkowy los jako uniwersalny”. To skondensowane podsumowanie wskazuje na trzy główne cechy poezji Gluck: zainteresowanie jednostkowością i intymnością, rozwikływanie prawideł „uniwersalnych”, wspólnych różnym istotom, a także – prostota, surowość. Ta ostatnia bywa myląca – pozbawione ozdobników wiersze wydają się zrazu przystępne, jakby niewymagające. Z czasem zaczynamy rozumieć ich strukturę i to, że poetka nawiązuje do wierszy innych autorów, Biblii, mitologii, hagiografii. Jak w pięknym wierszu Święto Dziękczynienia (1980):

 

Znów podeszły, żeby skubać sad,

wiedząc, że nie będzie im dane.

Liście spadły, na suchej ziemi

wiatr układa je w stosy, sortując

wszystko, co niszczy.

(…)

Wloką się przez polanę

jak żertwa, wezwana nie po to,

by przebaczać. Stać je na śmierć.

Mają własne miejsce w porządku konania.

 

Poetka nadaje tu ludzkie cechy sarnom uciekającym przed zimowym głodem. Zwierzęta zbliżają się do sadu, nie zostaną wpuszczone – jak do „królestwa niebieskiego”, nie otrzymają darów ziemi, za które dziękowali Bogu biali osadnicy. Autorka odwraca zwyczajowy schemat dziękczynienia oraz rolę, jaką pełnią ofiary. Zazwyczaj składa się je przecież na przebłaganie bóstw, lecz w wierszu to sarny nie dadzą się przebłagać, jakby ich niewzruszone ponoszenie strat miało stanowić wzór dla tych, których nie stać na podobną postawę: ludzi.

Innym charakterystycznym dla twórczości Gluck wierszem może być Brązowa obwódka (1990):

Nie kocham syna

tak, jak planowałam go kochać.

Miałam być

miłośniczką storczyków, na widok

czerwonego trójlistu

w cieniu sosen nie

dotykać go, nie chcieć

na własność. Tymczasem jestem

badaczem,

który podchodzi z lupą

i nie odpuszcza,

nawet gdy słońce wypala brązową

obwódkę w trawie wokół

kwiatu. Mniej

więcej tak

kochała mnie matka. (…)

 

Tu pojawia się figura badacza – i badawcza perspektywa, którą Gluck przyjmuje w stosunku do opisywanych stanów psychicznych i uczuć. Wiersz, choć bardzo prosty, dzięki przerzutniom ma kilka dodatkowych sensów; a niechęć do dotykania trójlistu wydaje się pobrzmiewać syndromem „baby blues”.

Urodzona w 1943 roku poetka dorastała na obrzeżach stanu Nowy Jork na Long Island. Miłość do literatury zaszczepił w niej ojciec, niespełniony pisarz, zaś matka – z wierszy wyłania się jej obraz jako przywiązanej do koncepcji „dobrego wychowania” i wymagającej – zaznajamiała z kulturą, muzyką poważną, mitologią. Gluck całe dorosłe życie związała z pisaniem – od lat 70. XX wieku uczy twórczego pisania na uniwersytetach: od 2004 roku do dziś jako profesorka w Yale, wcześniej zaś, od 1984 roku, w prestiżowym Williams College. Otrzymała wszystkie najważniejsze wyróżnienia literackie w Stanach Zjednoczonych, m.in. Nagrodę Pulitzera, Nagrodę Bollingena, National Book Award, National Book Critics Circle Award, Nagrodę im. Williama Carlosa Williamsa oraz Nagrodę Poetycką im. Rebeki Johnson Bobbitt. W latach 2003-2004 była też Konsultantką ds. Poezji Biblioteki Kongresu Amerykańskiego, czyli Poetycką Laureatką Stanów Zjednoczonych.

 

 

Wszystkie cytaty w przekładzie autorki tekstu.

 

#twórcy
#nagroda Nobla
#Artykuł z kwartalnika
#Louise Glück