Ernest Bryll

Janusz Drzewucki
17.03.2024
fot. PAP/Damazy Kwiatkowski
fot. PAP/Damazy Kwiatkowski

Był pisarzem uprawiającym wszystkie rodzaje literackie: lirykę, epikę, dramat. Był także tłumaczem, redaktorem, człowiekiem filmu, telewizji i teatru, wreszcie dyplomatą.

Tworzył musicale, oratoria i śpiewogry, scenariusze, pisał teksty piosenek. Jego utwory mieli w swoich repertuarach Halina Kunicka, Urszula Sipińska, Łucja Prus i Danuta Rinn, Jerzy Połomski, Stan Borys, Andrzej Rybiński, a nawet Bernard Ładysz, ponadto zespoły Skaldowie, 2 plus 1 i Partita. Współpracował z wieloma znakomitymi kompozytorami – Katarzyną Gärtner, Jerzym Derflem, Antonim Kopffem, Markiem Sartem, Wojciechem Trzcińskim. Psalm stojących w kolejce w wykonaniu Krystyny Prońko to jego tekst, tak samo Wrócą chłopcy z wojny w interpretacji Maryli Rodowicz i Daniela Olbrychskiego. Obydwa utwory, jeśli nie śpiewała, to nuciła w swoim czasie cała Polska. Wsłuchiwaliśmy się nie tylko w melodie tych porywających songów, ale także w słowa. Bo też były to teksty ważne, mówiące o tym, co dla żyjących nad Wisłą i Odrą, między Bałtykiem i Tatrami, istotne oraz wspólne. 

Był jednak przede wszystkim poetą. Jego dwie pierwsze książki, to zbiory wierszy Wigilie wariata i Autoportret z bykiem z lat 1958-1960. W 1963 roku wydał powieść Studium i zbiór wierszy Twarz nie odsłonięta. Rok następny przyniósł dwie powieści Ciotka oraz Ojciec. Potem pojawiły się widowiska estradowe i sztuki teatralne, takie jak: Żołnierze, Ballada wigilijna, Po górach, po chmurach, wreszcie w 1968 roku głośna i kontrowersyjna Rzecz listopadowa. Sukces artystyczny w jego przypadku oznaczał również sukces komercyjny, czego dowodem ogromna popularność takich dzieł, jak: Na szkle malowane, Wołaniem wołam cię oraz Zagrajcie nam dzisiaj wszystkie srebrne dzwony. Nigdy nie zaniedbywał jednak poezji. Regularnie ukazywały się szeroko omawiane na łamach prasy zbiory: Sztuka stosowana, Zwierzątko, Rok polski, Ta rzeka, Czasem spotykam siebie. Był poetą, o którego kruszyli kopie i krytycy, i czytelnicy. Pisał z pasją, ale co istotne posługiwał się wierszem regularnym, z wielką łatwością władał wyszukanym rymem. Miał warsztat, jak nikt znał poetyckie rzemiosło. Znamienne, że odwoływał się do tradycji romantycznej, jednak nie kultywował jej, lecz z nią polemizował. W jednym z najsłynniejszych wierszy napisał: „Wciąż o Ikarach głoszą – choć doleciał Dedal”. Kwestionował polskie mity, prowokował, zmuszał do dyskusji, wywoływał polemiki. 

Urodził się 1 marca 1935 roku w Warszawie. Maturę zrobił w Gdyni. Studiował na UW. Już za młodu dużo publikował. W „Po prostu”, w „Nowej Kulturze”, w „Twórczości”, we „Współczesności”. Pracował w TVP, w zespołach filmowych Kamera i Wektor, w Teatrze Polskim w Warszawie. Był dyrektorem Instytutu Kultury Polskiej w Londynie i ambasadorem w Irlandii. Często pojawiał się w programach telewizyjnych i radiowych. Mówił zawsze ze swadą, a tego, co mówił, nie dało się słuchać obojętnie. Miał wyznawców, ale i przeciwników, którzy widzieli w nim pupila PRL-u. W stanie wojennym wycofał się z życia oficjalnego. Jego tomiki ukazywały się wtedy nakładem wydawnictw emigracyjnych i podziemnych: Boże, uchroń nas od nienawiści, Zapisane z nocy, a także Adwent z ilustracjami i posłowiem Andrzeja Wajdy. Dramat Wieczernik został wystawiony w 1985 w stołecznym kościele Miłosierdzia Bożego przy Żytniej. Pisał: „A ty wierna rzeko płyń, jeżeli możesz / Zanieś zżółkłe wody aż śmierdzące morze / To już nie te czasy by rany obmywać / Widząc jak krwi kropla przez kraj cały spływa”. 

Na przełomie XX i XXI wieku opublikował szereg znakomitych tomików: W ciepłym wnętrzu kolędy, Chrabąszcze czy Ciągle za mało stary. Jego poetycki głos cały czas brzmiał mocno, dobitnie i wyraziście. Kto chciałby wiedzieć, jaki miał temperament, winien sięgnąć do wywiadu-rzeki pod tytułem O trzeciej nad ranem, w którym pisarz opowiada Izabeli Górnickiej-Zdziech zarówno o poezji, jak i o życiu i rodzinie. 

Z wielką satysfakcją drukowałem jego wiersze na łamach „Twórczości”, a w roku 2018 byłem przewodniczącym jury Nagrody Literackiej m. st. Warszawy, które miało zaszczyt przyznać mu tytuł Warszawskiego Twórcy. Tym samym Ernest Bryll został zaliczony do grona takich pisarzy, uhonorowanych tą nagrodą, jak m.in. Tadeusz Konwicki, Józef Hen, Wiesław Myśliwski czy Hanna Krall. Odbierając nagrodę, był wzruszony, ale mówił o swojej drodze twórczej, o swoim dorobku z dystansem. Pamiętał, aby zachować miarę. 

Zmarł 16 marca 2024 w Warszawie. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, jednak to nieprawda. Ernesta Brylla – poety z krwi i kości – nie zastąpi nikt. 

#pożegnania